lakva village nocleg gruzja

L’akva Village – wyjątkowy nocleg w Kachetii, czyli gdzie nocować w Gruzji?

Kachetia: gdzie zatrzymać się w krainie wina i gruzińskiej gościnności?

Wyobraź sobie małe miasteczka otoczone zielonymi równinami, znad których na niewielkich wzgórzach spoglądają w dół stare klasztory i świątynie. Ta perełka ukryta na samym wschodzie Gruzji to Kachetia. W tych żyznych zielonych dolinach niemal każdy robi swoje wino, które powstaje w tradycyjnych qvevri, czyli glinianych amforach zakopywanych w ziemi. Ten region winny jest odpowiedzialny za produkcję ok. 70% gruzińskiego wina i jest największym zagłębiem winiarskim w kraju. Czy wiedzieliście, że produkcja wina w Gruzji liczy już ponad 8 tysięcy lat!? 

Warto odwiedzić ten region też ze względu na winiarnie, klasztory, miasteczka na wzgórzach i właśnie takie perełki jak L’akva Village, czyli małe rodzinne agroturystyki i pensjonaty, które powstały z miłości do regionu, tradycji i lokalnej kultury.

Ukryte w zielonych dolinach koronkowe domki Oda są absolutnie przepiękne i urządzone tak, że mogłyby spokojnie znaleźć się w Vogue Living jako przykład designu, który wyrasta z lokalnej kultury i historii, a jednocześnie łączy estetykę z nowoczesną wygodą.

To jedno z tych miejsc, które zostają z nami na długo po wyjeździe — nie tylko za sprawą stylowych wnętrz czy urokliwych widoków, ale przede wszystkim dzięki niezwykłym gospodarzom, którzy tworzą je z duszą i sercem. O wyjątkowości L’akva Village decydują Meka, jej mąż i dzieci, koty i psy — cała ta mała codzienność, która sprawia, że naprawdę można poczuć tu słynną gruzińską gościnność.

Fantastyczne miejsce z duszą, w którym czas płynie wolniej, gdzieś pomiędzy głaskaniem kotków, oddechem wśród zielonych winnic i kąpielami w basenie.

L’akva Village: co to za miejsce?

Domy Oda są jednym z symboli tradycyjnej historycznej gruzińskiej architektury. Tradycyjnie budowano je z drewna i bez użycia gwoździ, wykorzystując skomplikowany system połączeń, dzięki któremu konstrukcję można było nawet rozebrać, przenieść i ponownie złożyć w innym miejscu.  Ich najbardziej charakterystycznym elementem były szerokie, ażurowe balkony, które stanowiły wizytówkę domu i jego właścicieli – nie tylko piękne, ale też ważne w codziennym życiu mieszkańców. To właśnie na nich spędzano czas, przyjmowano gości i cieszono się bliskością natury. Dziś takich domów zostało już niewiele.

I właśnie do tej tradycji nawiązują trzy koronkowe domki L’akva Village. To kameralne miejsce w okolicach Lagodekhi, w Kachetii, które określane jest jako miejsce narodzin współczesnej, gruzińskiej interpretacji domu Oda. Zamiast jednego dużego hotelu znajdziecie tu trzy niewielkie domki inspirowane tradycyjną architekturą Oda, które łączą charakterystyczną drewnianą konstrukcję i koronkowe, ażurowe balkony ze współczesnym komfortem.

I właśnie to połączenie zrobiło na mnie największe wrażenie. L’akva nie jest bowiem martwym skansenem, idealizacją przeszłości ani próbą odtworzenia dawnych lat jeden do jednego. To żywa interpretacja gruzińskiej tradycji i miejsce, w którym historia, lokalna architektura i współczesny design spotykają się w szalenie naturalny sposób.

Każdy z domków jest w pełni funkcjonalny, przytulny i dopracowany w najmniejszym szczególe, a jednocześnie zachowuje coś z charakteru dawnych koronkowych chatek. 

Do tego dochodzą właściciele, ich rodzina i zwierzaki! i tutaj zaczyna się ta część L’akva, której nie da się opisać samymi zdjęciami. To właśnie oni sprawiają, że miejsce ma w sobie coś znacznie więcej niż piękny design i wygodne wnętrza.. Jest prowadzone z ogromną miłością – do gości, historii, tradycji, lokalnej kultury i gruzińskiej gościnności. Serdeczność gospodarzy, spokój i wyjątkowa atmosfera tego miejsca sprawia, że nie macie ochoty ani zwiedzać okolicy, ani tym bardziej stąd wyjeżdżać.

Posiadłość otacza cisza i natura. L’akva leży wśród pól, winnic i lasów, z widokiem na góry, a na terenie obiektu znajduje się też basen. Na taras, na którym czytam, przychodzi Kito: kotek gospodarzy, a zachodzące słońce oblewa wszystko złotym ciepłym światłem. 

To jest ten fenomen L’akva: miejsce stworzone wokół idei zwolnienia tempa, doświadczenia Gruzji trochę inaczej. Zachęca do leniuchowania, prawdziwego odpoczynku w naturze, ale dla tych, którzy lubią klimatyzację, wygodne łóżka i ładne wnętrza, których nie ma na kempingach. 

Wnętrza i udogodnienia

Choć z zewnątrz L’akva Village mocno czerpie z tradycyjnej architektury Oda, w środku trudno mówić o powrocie do przeszłości. Trzy niewielkie domki zostały zaprojektowane tak, by zachować ich pierwotny charakter, ale jednocześnie zapewnić wszystko, czego można oczekiwać od współczesnego, kameralnego noclegu. Duże okna wpuszczają do środka mnóstwo światła i sprawiają, że natura staje się właściwie częścią wnętrza – z domków można podziwiać ogród, las i góry. Design jest tak przemyślany (są nawet głośniki Marshall!), że to miejsce mogłoby spokojnie znaleźć się na łamach Vogue Living. Jest miękko i przytulnie: są koce, niezwykłe obrazy lokalnych artystów także nawiązujące do miejscowych tradycji i historii, dużo drewna i naturalnych materiałów. Jednocześnie wnętrze jest niezbyt przeładowane. Dodatki tworzą przestrzeń, w której nowoczesność spotyka się z lokalnym charakterem.

Każdy domek jest w pełni funkcjonalny: ma własną łazienkę, klimatyzację, Wi-Fi, wyposażoną kuchnię oraz taras z widokiem na otaczającą przyrodę. Jest też wszystko, co przydaje się podczas spokojnego pobytu: prywatny parking, ręczniki i szlafroki, a na terenie obiektu znajduje się basen i miejsca do odpoczynku na świeżym powietrzu.

I chyba właśnie ta równowaga jest tutaj najfajniejsza. Nie przyjeżdża się do L’akva po luksus rozumiany jako przepych, ale po komfort, ciszę i piękne otoczenie. Możesz rano otworzyć drzwi, wyjść na drewniany balkon z kawą, popływać w basenie, a później po prostu usiąść i patrzeć na góry. To miejsce zaprojektowano tak, żeby niczego nie trzeba było robić na siłę – i żeby sam pobyt tutaj stał się częścią podróży po Gruzji.

Gospodarze

Meka i jej mąż mieszkają na miejscu, są szalenie gościnni i przychylają gościom nieba. Prowadzą to miejsce, które stworzyli zupełnie samodzielnie, od kilku lat i chętnie dzielą się wskazówkami na temat lokalnych miejsc czy podróżowania po Gruzji w ogóle.

Podróżowałyśmy po Gruzji samochodem, a jednym z moich planów była degustacja wina w lokalnej winnicy. Pewnego dnia zorientowałam się, że tak się zasiedziałyśmy w tych wygodnych domkach, że zostały nam 2 istatnie dni przed powrotem na lotnisko w Kutaisi. A jak sie domyślacie, degustacja wina oznacza jednocześnie potrzebę noclegu w miejscu degustacji, z braku możliwości prowadzenia samochodu (taksówek na wsi nie ma). Więc kiedy powiedziałam gospodyni, że marzy mi się degustacja wina i czy może zna kogoś w pobliżu, kto organizuje takie małe wine tasting, powiedziała, żebym się nie stresowała, nie muszę ngdzie jechać, wino jest na miejscu. Po czym przysłała swojego męża z ogromnym dzbankiem wina ich własnej produkcji, które było przepyszne, świeże i lekkie.

Nie wiem, który to krąg gościnności, ale poza nim nie ma już chyba nic.

Okolica: co zobaczyć w Kachetii?

Lagodekhi

Tu jedzie się nie po zabytki, tylko po taką lokalną Gruzję, która sobie żyje i oddycha swoim rytmem, w który trzeba się wpasować. Praktycznie nie było tu turystów, a zamiast atrakcji turystycznych można obserwować codzienne życie mieszkańców – krowy spacerujące pod blokami, przydomowe ogródki, małe rodzinne sklepy i lokalny bazarek.

Lagodekhi leży tuż przy granicy z Azerbejdżanem – od granicy dzieli je zaledwie kilka kilometrów. To jedno z najbardziej wysuniętych na wschód miasteczek Gruzji i centrum regionu, ale w przeciwieństwie do Sighnaghi prawie nie ma tu turystów. Większość przyjezdnych rusza raczej na północ i zachód, dlatego jeśli chcecie zobaczyć tę bardziej codzienną, lokalną, prawdziwą i totalnie niepozowaną Gruzję, jedźcie tutaj.

To piękne i trochę dziwne miasteczko. Krowy spacerują pod blokiem, więc trochę jak na wsi, ale jednak bryła bloku przypoimna nam, że jesteśmy wciąż w mieście. Ludzie robią zakupy na bazarze, ktoś wraca z pracy, nastolatki siedzą pod blokiem, a życie toczy się swoim tempem. Na targu w Lagodeghi kupiłyśmy pomidory, ogórki i owoce, które smakowały dzieciństwem na wsi – tak intensywnych warzyw dawno nie jadłam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio aż tak smakował mi zwykły pomidor, pachnący słońcem, słodki i przypominający wakacje na wsi  1997. Klimat jest tu cieplejszy i bardziej wilgotny niż w wielu innych częściach Gruzji, dlatego warzywa i owoce słyną z wyjątkowego smaku. Warto odwiedzić po trochę nieturystycznego doświadczenia.

gruzja noclegi lakva village lagodekhi

Signaghi

Prześliczne miasteczko Sighnaghi – jedyne tak turystyczne miejsce na wschodzie Gruzji, jakie widziałam. Były wycieczki, grupy turystów i sklepy z pamiątkami, ale w tym przypadku naprawdę trudno się dziwić. Sighnaghi leży na wzgórzu, a widoki, które rozciągają się stąd na okolicę, naprawdę robią ogromne wrażenie.

Miasto nazywane jest Miastem Miłości i nie jest to przypadkowa nazwa. Przez wiele lat działał tu urząd stanu cywilnego otwarty praktycznie całą dobę, dzięki czemu można było tu przyjechać i wziąć ślub niemal od ręki.

Największą atrakcją są jednak mury obronne otaczające miasto. Mają około 4 kilometrów długości i zachowały się na nich aż 23 wieże. Można wejść na ich fragment i spacerować z widokiem na rozciągającą się poniżej Dolinę Alazani. A przy dobrej pogodzie w oddali widać również ośnieżone szczyty Wielkiego Kaukazu.

I chyba właśnie ten widok jest najlepszym wyjaśnieniem, dlaczego Sighnaghi przyciąga tylu turystów. Po spokojnym Lagodekhi różnica była ogromna – tutaj nagle pojawiły się wycieczki, pamiątki i zdecydowanie więcej ludzi. Ale mimo tego turystycznego charakteru Sighnaghi zdecydowanie warto zobaczyć i wypić kawę w jednej z kawiarni z widokiem na zielone doliny.

Nodari’s Garden

Śliczny ogródek w niewielkim hostelu prowadzonym przez starszą panią (która nie mówi po angielsku). Weszłyśmy z ciekawości, powiedziałyśmy (w kilku różnych językach: głównie gruzińsko-migowym, z delikatnym polskim akcentem i rosyjskimi wtrąceniami dla pewności), że jesteśmy głodne i czy możemy zjeść późne śniadanie. Pani powiedziała, że jasne i spytała na co mamy ochotę. Zgodnie przez całe pięć minut zapewniałyśmy ją, że zjemy, cokolwiek ma, modląc się w duchu, żeby nie wpadła na jakiś szalony mięsny pomysł. Pani zniknęła u piekarza w blaszaku, po czym zaczęła przygotowywać nam posiłek. Po kilku minutach z kuchennego okna zaczęły nas drażnić zapachy świeżych ziół, pomidorów i jajek i juz wiedziałyśmy, że będzie dobrze. Poniżej zdjęcia tego, co pani wyczarowała: jajek zapiekanych na pomidorach i papryce, chaczapuri i badridżani, czyli zawijanego bakłażana z pastą orzechową.

Sklep zoologiczny w Lagodekhi i miejsce do karmienia piesków (współrzędne Google Maps tutaj)

Dobrym pomysłem jest kupić kilka paczek karmy w sklepie zoologicznym przy głównej ulicy w Lagodekhi i duży baniak wody w spożywczym i zostawić pieskom. Psy są oswojone, większość ma chipy na uszach, co oznacza, że były przez państwowe służby już złapane, zaszczepione i wykastrowane. Nie boją się ludzi, wręcz przeciwnie, lgną do turystów. Mieszkańcy także dokarmiają miejscowe psy i dbają o nie. Nie widziałam psów, które byłyby wychudzone lub skrajnie zaniedbane lub agresywne. Mimo to serduszko mi pękało widząc, jak bardzo szukają kontaktu z człowiekiem. Polecam: możecie zrobić dobry uczynek przy okazji podróży!

Praktyczne porady: o czym pamiętać przed podróżą?

Wypożycz samochód i wykup dobre ubezpieczenie podróżne i samochodu.

Zabierz gotówkę – nie wszędzie zapłacisz kartą.

Weź Revoluta lub inną kartę walutową.

Kup eSIM – korzystałam z Airalo i polecam.

Pobierz mapy offline – w górach zasięg bywa słaby (+ewentualnie tłumacza, jeśli nie mówisz ani trochę po rosyjsku i gruzińsku)

Zarezerwuj wine tasting odpowiednio wcześniej, jeśli chcesz dobrze wpisać go w swój plan podróży

L’akva Village

Spośród wszystkich miejsc, w których zatrzymałam się przez tydzień w Gruzji to właśnie stąd najtrudniej było mi wyjechać.

Miejsce, które zachwyca od pierwszego spojrzenia. Lakva Village to synonim gruzińskiej gościnności, przytulności, które rozsiadły się wygodnie w pięknych, dopracowanych wnętrzach. Trzy charakterystyczne i pieczołowicie wykończone domki Oda sprawiają bajkowe wrażenie, otoczone winnicami na rozległych nizinach. To jedno z tych miejsc, które zostają z nami na długo po wyjeździe, ale nie tylko z racji stylowych wnętrz, czy urokliwych widoków, a raczej dzięki niezwykłym gospodarzom, którzy tworzą to miejsce z duszą i sercem. O wyjątkowości L’akva Village decyduje Meka, jej mąż i dzieci, koty i psy. To miejsce stworzone z miłością i z ogromnym szacunkiem do lokalnej historii i tradycji, do gości, to dosłownie symbol lokalnej gruzińskiej kultury gościnności. I dlatego to jedno z tych miejsc, które pamięta się dłuuugo po wyjeździe.

Cześć!

Jestem Justyna i na blogu pokazuję wyjątkowe miejsca i dziele się moją największą pasją: do podróży. Piszę o miejscach i o tym, co się z nimi wiąże. Znajdziesz tu inspiracje podróżnicze, piękne przewodniki po miastach i regionachklimatyczne lokalepraktyczne poradyciekawostki, treści około-podróżnicze i poradniki fotograficzne. Piszę tu też o sztuce, historii, książkach i serialach, które inspirują.