kiketi farm gruzja

Kiketi Farm: gdzie zatrzymać się w okolicy Tbilisi? Niezwykły nocleg na luksusowej farmie w Gruzji

Kiketi Farm – miejsce z historią i charakterem

Ten hotel to niezwykła opowieść, którą ktoś postanowił napisać na nowo. 

Położone zaledwie 30 minut od Tbilisi, powstało na terenie dawnego gospodarstwa z czasów ZSRR. Dziś to ponad 10-hektarowa przestrzeń, która łączy naturę, historię, sztukę i lokalną kulturę.

Można zatrzymać się w domkach na drzewach, nowoczesnych pokojach harmonijnie wpisanych w krajobraz lub tradycyjnych gruzińskich domach Oda, przeniesionych z różnych regionów kraju i pieczołowicie odrestaurowanych.

Na terenie kompleksu znajdują się restauracje, klimatyczna Farm Café urządzona w dawnej szklarni, własna winnica produkująca naturalne wina qvevri i wina dojrzewające w dębowych beczkach, spa, stajnie, galeria i piękne przestrzenie na warsztaty i wydarzenia.

To miejsce żyje przez cały rok. Organizowane są tu warsztaty kreatywne, joga, jazda konna, degustacje win, koncerty, wydarzenia kulturalne i różne aktywności związane z naturą i wpisane w lokalną kulturę i krajobraz.  

Uwielbiam taki architektoniczny i kulturalny recycling. Miejsca, które mają długą i często niełatwą historię, i które, zamiast ją wymazywać, dostają drugie życie i nowe szanse, stając się tym samym początkiem nowej opowieści. 

Podoba mi się też, z jakim szacunkiem zachowano historię tego miejsca, jednocześnie tworząc coś świeżego i nowego. 

Charakter, klimat i architektura

Mój domek na drzewie był chyba najlepszym przykładem tego, jak Kiketi łączy nowoczesną architekturę z naturą. W środku pokoju bowiem rosło… drzewo – i nie było to drzewo „obok” domku, ale jego część, pięknie wkomponowana w całą konstrukcję. To doskonale obrazuje, jak tutejsza architektura i estetyka Kiketi nie próbują konkurować z otoczeniem, tylko stają się jego integralną częścią.

Jest dużo szkła i drewna, naturalnych materiałów, prostych form i kolorów, które nie odciągają uwagi od tego, co znajduje się za oknem. Duże przeszklenia sprawiają, że granica między wnętrzem a naturą właściwie się zaciera – rano budzisz się w mlecznej mgle, w ciągu dnia obserwujesz, jak światło zmienia wnętrze, a wieczorem nasłuchujesz ulewy lub zwyczajnie patrzysz na naturę i pasące się krowy.

Bardzo podobała mi się ta prostota. Nie ma tutaj przesadnej dekoracyjności ani luksusu, który musi coś udowadniać. Jest za to dużo światła, drewna, ciszy i przestrzeni. Taki luksus, który bardziej polega na tym, gdzie jesteś, niż na tym, ile rzeczy znajduje się w pokoju. Luksus tego, że nie nie musisz, możesz po prostu spacerować, czytać, spać i spędzać czas między zwierzętami i drzewami.

Sam domek jest oczywiście w pełni wyposażony i ma wszystko, czego potrzeba podczas pobytu – własną łazienkę, wygodne wielkie łóżko, klimatyzację oraz Wi-Fi. Ale szczerze mówiąc, kiedy wokół masz las, ciszę i drzewo rosnące przez środek domku, Wi-Fi jest chyba ostatnią rzeczą, o której chce się tutaj myśleć.

Jeśli jednak domek na drzewie nie jest do końca w waszym klimacie, w Kiketi dzieje się dużo więcej. Możecie zamieszkać w tradycyjnym domu Oda, przeniesionym tutaj z zachodniej Gruzji, wybrać nowoczesny Hotel Bridge z dużymi przestrzeniami i w pełni wyposażonymi kuchniami albo zatrzymać się w Hippodroom – kameralnym hotelu położonym tuż przy stajniach i wybiegu dla koni. Jest też Container Hotel, czyli dwa pokoje urządzone w… kontenerze, oraz kolejne nowe przestrzenie, które cały czas pojawiają się na terenie farmy.

I chyba właśnie ta różnorodność jest kolejną rzeczą, która wyróżnia Kiketi. Każdy nocleg ma zupełnie inny charakter, ale wszystkie zostały pomyślane tak, żeby jak najmniej ingerować w otaczający krajobraz, a jednocześnie zapewniać gościom komfort. Możecie więc wybrać romantyczny domek wśród drzew, tradycyjną gruzińską architekturę albo nowoczesne wnętrze z panoramicznym widokiem – i za każdym razem doświadczenie tego miejsca będzie trochę inne.

Atrakcje, czyli co tu można robić?

Kiketi Farm to zdecydowanie nie jest miejsce, do którego przyjeżdża się tylko po to, żeby się zameldować i przespać. Właściwie można tu spędzić cały dzień i ani razu nie poczuć potrzeby wyjechania gdzieś dalej w okolicę. Do Kiketi przyjeżdża się być, spędzać czas i cieszyć się tym miejscem. Teren farmy ma ponad 10 hektarów, więc jest gdzie spacerować, odkrywać kolejne zakamarki i moż nawet zgubić się trochę w gruzińskiej naturze.

Jedną z największych atrakcji są konie. Na farmie Kiketi działa stajnia, a jazda odbywa się zarówno na padoku, jak i w terenie, po leśnych ścieżkach Kiketi. To nie musi być jednak aktywność tylko dla doświadczonych jeźdźców – dostępne są też krótsze przejażdżki dla początkujących, którzy dopiero chcieliby spróbować jazdy.

Jeśli wolicie dwie nogi od czterech, możecie wybrać się na spacer po lesie albo na prowadzoną wędrówkę w kierunku punktu widokowego na Asureti. Są też nordic walking i inne aktywności na świeżym powietrzu. A jeśli traficie na wieczór z dobrą pogodą, warto spojrzeć w niebo – Kiketi organizuje również wieczory astronomiczne, podczas których można obserwować gwiazdy z dala od świateł Tbilisi.

Można też zrobić coś zupełnie innego i zupełnie niczego nie robić. Skorzystać ze spa, pójść na jogę albo sound healing, usiąść z kawą w romantycznej Farm Café czy po prostu znaleźć sobie miejsce na zewnątrz i patrzeć na las. Kiketi ma w sobie ten przyjemny rodzaj spokoju, który sprawia, że nagle wszystkie nasze ambitne plany, które miały wypełniac tu nasz dzień, przestają być aż tak ważne.

Są tu również warsztaty kreatywne i edukacyjne – od rękodzieła i tradycyjnych technik, przez fotografię i ogrodnictwo, aż po zajęcia kulinarne. Dla dzieci przygotowano także aktywności związane z naturą i farmą oraz kącik archeologiczny.

No i oczywiście jest wino. Można wybrać się do winnicy i piwnicy na degustację naturalnych win qvevri oraz win dojrzewających w dębie. A jeśli akurat odbywa się jakieś wydarzenie, warto sprawdzić program – w Kiketi regularnie pojawiają się warsztaty, koncerty i wydarzenia kulturalne.

I chyba właśnie to jest w Kiketi najfajniejsze – nie ma klasycznych atrakcji, ale jest masa sposobów na wypoczynek, rozwijanie nowego hobby, poznawanie ludzi czy aktywności. Możecie przyjechać tu dla koni, dla architektury, dla jedzenia, dla wina albo po prostu dla lasu, ciszy i natury. A potem zostać na cały dzień, bo co chwilę pojawia się coś, co sprawia, że jeszcze nie chcecie wracać do Tbilisi.

Restauracje czyli jak pachnie i smakuje Kiketi Farm?

Kiketi Farm to jedno z tych miejsc, z których właściwie nie trzeba wychodzić po to, żeby dobrze zjeść. Na terenie kompleksu znajdziecie kilka różnych przestrzeni gastronomicznych, od restauracji serwującej dania kuchni gruzińskiej i europejskiej po romantyczną, śliczną i niesamowicie klimatyczną kawiarnię w dawnej szklarni. I właśnie ta ostatnia jest chyba jedną z najbardziej urokliwych przestrzeni na całej farmie!

Farm Café mieści się w odrestaurowanej szklarni z czasów ZSRR, której nadano zupełnie nowe życie. Zachowano jej dawny charakter, ale zamiast upraw roślin mamy tu teraz przytulną przestrzeń, w której można usiąść przy kawie, zjeść coś lekkiego i nacieszyć się otaczającą zielenią i pięknymi meblami. Jest w tym coś wyjątkowego i myślę, że to kolejny przykład tego, jak Kiketi potrafiło przekształcić w magiczny sposób stare, niepozorne budynki w miejsca z niezwykłym charakterem.

Główną restauracją jest Native, której kuchnia opiera się na sezonowych produktach i składnikach od lokalnych gospodarstw. W menu spotykają się tradycje gruzińskie i europejskie, a dania zmieniają się wraz z porami roku. Do dyspozycji gości jest również przestronny taras, na którym w ciepłe dni można zjeść posiłek na świeżym powietrzu, w otoczeniu przyrody i z pieknym widokiem na farmę i góry.

Do tego dochodzi własna winnica i piwnica, w której można spróbować naturalnych win gruzińskich. Są tu zarówno wina produkowane tradycyjną metodą qvevri, jak i te dojrzewające w dębowych beczkach. Można umówić się na degustację z oprowadzaniem po piwnicy, a wino serwowane jest również w restauracji i wśród winnic.

Podoba mi się, że jedzenie jest tutaj kolejną częścią całego doświadczenia, a nie tylko czymś, co trzeba załatwić między jedną atrakcją a drugą. Można zacząć dzień od kawy w szklarni, później zjeść obiad na tarasie, a wieczorem wybrać się na degustację wina. Wszystko w jednym miejscu, bez pośpiechu i z pięknym krajobrazem i interesującą historią w tle.

Dla kogo?

Kiketi Farm poleciłabym przede wszystkim osobom, które podczas podróży po Gruzji szukają czegoś więcej, niż kolejnego hotelu z ładnym widokiem. To świetne miejsce dla miłośników architektury, designu, natury i lokalnej kultury, ale też dla tych, którzy po intensywnym zwiedzaniu Tbilisi chcą na chwilę zwolnić i odpocząć w zupełnie innym otoczeniu.

Sprawdzi się zarówno na romantyczny wyjazd we dwoje, jak i na rodzinny pobyt czy weekend z przyjaciółmi. Różnorodność noclegów pozwala wybrać coś dla siebie, niezależnie od tego, czy marzy Wam się domek na drzewie, tradycyjny gruziński dom czy nowoczesny pokój w otoczeniu lasu. A jeśli lubicie aktywnie spędzać czas, na miejscu czekają konie, spacery, joga, warsztaty i degustacje win. W tym miejscu totalnie nie da się nudzić i mimo że podczas mojego pobytu pogoda była raczej kapryśna, to nawet w deszczowe dni i burzowe wieczory nie dało się tu nudzić!

Ogromnym plusem jest też lokalizacja. Kiketi Farm znajduje się zaledwie około 30 minut jazdy od Tbilisi, więc można potraktować je zarówno jako spokojną bazę wypadową do zwiedzania stolicy, jak i cel sam w sobie. Ja zdecydowanie rozważyłabym jednak zostanie tu przynajmniej na dwie noce – szczególnie, jeśli chcecie skorzystać z kilku atrakcji i naprawdę poczuć klimat tego miejsca.

Doświadczenie zamiast noclegu

Są takie miejsca, w których od samego początku wiadomo, że nie chodzi wyłącznie o piękny pokój, wygodne łóżko czy udogodnienia. Kiketi Farm jest właśnie jednym z nich. To przestrzeń, w której historia spotyka się z nowoczesnością, architektura z naturą, a wypoczynek z lokalną kulturą. Można tu przyjechać dla wyjątkowego noclegu, ale równie dobrze zostać ze względu na jedzenie, wino, konie, sztukę czy po prostu atmosferę.

Najbardziej podoba mi się pomysł, żeby zamiast burzyć stare i budować wszystko od nowa, wykorzystać to, co już istnieje, i stworzyć z tego coś zupełnie nowego i innego, jednocześnie nawiązującego do historii i czerpiącego z niej pełnymi garściami. Dawne gospodarstwo z czasów ZSRR dostało tutaj drugie życie, a wraz z nim powstała przestrzeń, która nie tylko zachowuje historię, ale też tworzy nową. I chyba właśnie dlatego Kiketi tak bardzo zapadło mi w pamięć.

Jeśli planujecie podróż do Gruzji i szukacie miejsca, które będzie czymś więcej niż tylko przystankiem na noc, koniecznie zapiszcie sobie Kiketi Farm. To jeden z tych adresów, do których warto przyjechać bez napiętego planu zwiedzania – i pozwolić sobie po prostu tu pobyć, bez pośpiechu, bez planu i bez oczekiwań – czysty odpoczynek.

Cześć!

Jestem Justyna i na blogu pokazuję wyjątkowe miejsca i dziele się moją największą pasją: do podróży. Piszę o miejscach i o tym, co się z nimi wiąże. Znajdziesz tu inspiracje podróżnicze, piękne przewodniki po miastach i regionach, klimatyczne lokale, praktyczne porady, ciekawostki, treści około-podróżnicze i poradniki fotograficzne. Piszę tu też o sztuce, historii, książkach i serialach, które inspirują.