Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți

Cincșor Transilvania Case de oaspeți: wyjątkowy pensjonat w Transylwanii, który musisz odwiedzić

Cincșor: saksońska wioska, która przeniesie was w czasie


To miejsce jest synonimem slow living w Transylwanii. Jeden z najbardziej wyjątkowych pensjonatów, jakie odwiedziłam w życiu, zawdzięcza swój charakter Carmen, która po latach spędzonych na emigracji wróciła do rodzinnej wioski i dawnej szkoły, do której sama chodziła jako dziecko, by tchnąć w nią nowe życie. Dziś, w murach historycznych budynków, które zamiast popaść w zapomnienie, stały się częścią niezwykłego projektu, można zatrzymać się na kilka dni, poznać historię regionu i zobaczyć, jak wygląda życie w niewielkiej saksońskiej wiosce. Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți to jednak znacznie więcej niż klimatyczny nocleg – to miejsce, w którym spotykają się historia, architektura, lokalne tradycje i współczesna sztuka, a wszystko to z dala od zgiełku najpopularniejszych atrakcji Rumunii.

Co to za miejsce?

Cincșor to niewielka wieś w okręgu Braszów, w samym sercu Transylwanii, której historia jest nierozerwalnie związana z Sasami siedmiogrodzkimi. To właśnie ich historyczna obecność przez stulecia kształtowała architekturę, układ miejscowości i lokalne tradycje, które do dziś można bardzo wyraźnie dostrzec w tej części Rumunii. Nie znajdziecie tu wielkich hoteli, zatłoczonych ulic ani atrakcji przygotowanych pod masową turystykę. Zamiast tego są stare saksońskie domy, zadbane (lub mniej) podwórka, wiejska cisza i charakterystyczny kościół warowny, który przypomina o czasach, gdy mieszkańcy musieli chronić się przed najazdami osmańskimi.

Właśnie w tej scenerii Carmen stworzyła Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți – kompleks gościnnych domów urządzonych w odrestaurowanych, historycznych budynkach skupionych wokół kościoła warownego. Dawna szkoła ewangelicka, plebania i tradycyjny dom wiejski dostały tu drugie życie, ale nie straciły przy tym swojego sielskiego, oryginalnego historycznego charakteru. Zamiast zamieniać je w kolejny bezosobowy hotel, zachowano to, co w nich najcenniejsze: oryginalną architekturę, ślady przeszłości i atmosferę, której nie da się odtworzyć w nowym budynku.

Na szczególną uwagę zasługuje wspomniany kościół warowny, który jest czymś więcej niż tylko zabytkiem i miejscem nabożeństw. To ważny punkt życia lokalnej społeczności, a zarazem przestrzeń dla wystaw i wydarzeń kulturalnych. Co roku Carmen organizuje tutaj rezydencję artystyczną dla kilkunasu artystów c całego świata, a wnętrza kościoła służą do celów nie tylko liturgicznych, ale i wystawowych i artystycznych. Do kościoła należy dzis zaledwie kilkanaście osób a protestanckie nabożeństwa w języku niemieckim odbywają się co 3 tygodnie.

Warto wiedzieć, że za tym przedsięwzięciem stoi nie tylko Carmen, ale również lokalna organizacja Contrafort Pro Kleinschenk/Cincșor, która od lat angażuje się w ochronę saksońskiego dziedzictwa. Kościół i część otaczających go fortyfikacji odrestaurowano w latach 2011–2015, a w 2017 roku zaczęto rozwijać koncepcję tzw. kościoła kultury (Biserica Culturală Cincșor) – przestrzeni, która zachowuje swoją historyczną i religijną tożsamość, a jednocześnie otwiera się na sztukę współczesną, koncerty i wystawy.

Jednym z najciekawszych projektów realizowanych w Cincșor jest wspomniana Międzynarodowa Rezydencja Sztuk Wizualnych (Reședința Internațională de Artă Vizuală Cincșor). Co roku zapraszani są tu artyści z Rumunii i zagranicy, którzy przez tydzień pracują, wymieniają się pomysłami i szukają inspiracji w historii oraz krajobrazie Transylwanii. Program kończy się wspólną wystawą w murach kościoła warownego, a towarzyszą mu również wydarzenia otwarte dla mieszkańców i gości, takie jak koncerty, spotkania literackie czy transylwański brunch z lokalnymi potrawami. Rezydencję kuratoruje artystka i kuratorka Elisabeth Ochsenfeld (którą miałam ogromną przyjemność poznać), a Carmen i związane z Cincșor organizacje pomagają tworzyć przestrzeń, w której lokalne dziedzictwo staje się punktem wyjścia do nowych artystycznych interpretacji.

Kiedy odwiedziłam Cincșor, również trwał zjazd artystów. Szczególnie podoba mi się pomysł, by prace współczesnych twórców pokazywać właśnie w takim miejscu – w kościele, którego historia sięga XV wieku, a który przez stulecia był centrum życia tutejszej społeczności. Dzięki temu nie jest to wyłącznie zabytek do zwiedzania, ale przestrzeń, która nadal żyje i przyciąga ludzi, choć dziś spotykają się tu nie tylko na nabożeństwach. To również sposób na przypominanie o kulturze Sasów siedmiogrodzkich, których społeczność po masowej emigracji pod koniec XX wieku znacznie się skurczyła. Wystawy i wydarzenia kulturalne pomagają zachować pamięć o ich historii, jednocześnie nadając zabytkowi nową funkcję. W tym roku tematem wystaw były tradycyjne stroje siedmiogrodzkie, które łączą wpływy saksońskie, rumuńskie, romskie i węgierskie.

Podczas letnich miesięcy odbywają się tu również koncerty, dzięki którym historyczne wnętrza zyskują zupełnie nowy wymiar. I właśnie to połączenie starego z nowym najlepiej oddaje charakter Cincșor – miejsca, w którym przeszłość nie jest jedynie dekoracją, ale wciąż stanowi część codziennego życia i kultury.

Historia, czyli jak powstał pensjonat i kto za nim stoi?

Historia Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți zaczyna się na długo przed tym, zanim pierwszych gości zaczęto przyjmować w odrestaurowanych budynkach. Żeby ją zrozumieć, trzeba cofnąć się do czasów, gdy Cincșor, znane po niemiecku jako Kleinschenk, było jedną z saksońskich wiosek Transylwanii, a kościół, szkoła i plebania tworzyły centrum życia tutejszej społeczności. Z biegiem lat wiele się jednak zmieniło. Szczególnie trudny okazał się XX wiek, kiedy po upadku komunizmu znaczna część miejscowych Sasów wyjechała do Niemiec, a wraz z nimi zaczęła znikać kultura, która przez stulecia kształtowała ten region. Opuszczone budynki stopniowo niszczały, a dawna szkoła ewangelicka, w której kiedyś uczyły się kolejne pokolenia mieszkańców, popadła w ruinę.

Słów kilka o gospodyni, czyli Carmen i jej historia

Jedną z osób, które postanowiły odwrócić ten proces, jest Carmen Schuster, pochodząca właśnie z Cincșor. W 1984 roku wyjechała do Niemiec, gdzie zbudowała swoją karierę zawodową, pracując w sektorze bankowym. Do rodzinnej Rumunii wróciła wiele lat później, początkowo w związku z projektem zawodowym, i wtedy ponownie trafiła do wioski swojego dzieciństwa. Widok dawnej szkoły i innych zaniedbanych budynków skłonił ją do działania. Jak opowiadała w wywiadach, nie planowała wcześniej powrotu na stałe, ale kiedy zobaczyła, w jakim stanie znajduje się historyczna zabudowa, pomyślała, że trzeba coś z tym zrobić.

Pierwszym krokiem było uratowanie dawnej szkoły ewangelickiej, którą Carmen kupiła w 2008 roku. Nie był to przypadkowy wybór nieruchomości – w tym budynku sama spędziła część dzieciństwa. Szkoła została zaprojektowana przez transylwańskiego architekta Fritza Balthesa i wzniesiona w 1910 roku w stylu secesyjnym, co czyni ją szczególnie interesującym przykładem architektury tego regionu. Po latach zaniedbań wymagała gruntownej renowacji. Z czasem Carmen i jej mąż, Michael Lisske, rozszerzyli projekt o dawną plebanię ewangelicką oraz kolejne historyczne budynki we wsi, przekształcając je w domy gościnne. Restauracja nie polegała jednak na wymazaniu śladów przeszłości i urządzeniu wszystkiego od zera. Chodziło o to, by zachować możliwie dużo oryginalnych elementów, a jednocześnie przywrócić budynkom funkcjonalność i dostosować je do nowych potrzeb.

Prace nad przywróceniem budynkom dawnego charakteru wymagały czasu i specjalistycznej wiedzy. Przy renowacji wykorzystano pomoc ekspertów związanych z Uniwersytetem Sztuki w Bukareszcie, a kolejne etapy obejmowały zarówno konserwację historycznych elementów, jak i przemyślane wprowadzenie nowoczesnych udogodnień. Podczas odnawiania dawnej plebanii odkryto między innymi stare malowidła ścienne, które udało się zachować i które do dziś można podziwiać we wnętrzach. Sama plebania jest jednym z najstarszych budynków w Cincșor, ustępując wiekiem jedynie miejscowemu kościołowi warownemu. Takie odkrycia pokazują, jak wiele historii kryje się w starych murach, obok których przez lata przechodzono obojętnie i jestem ciekawa, ile jeszcze takich nieodkrytych, opuszczonych i zapomnianych perełek kryje się w okolicy.

Dziś Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți to znacznie więcej niż przedsięwzięcie turystyczne. Owszem, dawne budynki pełnią funkcję pensjonatu, ale ich odnowienie przyczyniło się również do zachowania fragmentu dziedzictwa kulturowego Sasów siedmiogrodzkich. Projekt pokazuje, że zabytkowa architektura nie musi być zamknięta za muzealną gablotą ani skazana na powolne niszczenie – może nadal służyć ludziom, jeśli znajdzie się dla niej nową funkcję. To jest w tej historii według mnie najciekawsze: Carmen nie stworzyła miejsca, które jedynie odtwarza wygląd dawnej Transylwanii na potrzeby turystów. Zamiast tego postanowiła ocalić kawałek świata, z którego sama się wywodzi, i sprawić, by nadal można było w nim mieszkać, spotykać się, poznawać jego historię.

Jak tu jest, czyli architektura, wnętrza i detale

Kompleks Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți składa się z kilku historycznych budynków, z których każdy ma nieco inny charakter. Do dyspozycji gości są pokoje w dawnej szkole ewangelickiej, plebanii, domu wiejskim i Frank House, a cały projekt łączy tradycyjną architekturę saksońskiej wsi z komfortem, którego oczekujemy od współczesnego pensjonatu. Nie ma tu typowego hotelowego wystroju, powtarzalnych pokoi i mebli zamawianych z jednego katalogu. Zamiast tego są stare drewniane elementy, odrestaurowane meble, naturalne materiały, stonowane kolory i maleńkie detale, które tworzą jedną melodię dopasowaną do historii budynków, zamiast z nią konkurować.

Wnętrza urządzono w stylu rustykalnym, ale z nowoczesnymi akcentami. W pokojach znajdziecie drewniane łóżka, stoły i krzesła, a w niektórych również niewielkie biblioteczki, wanny oraz przestrzeń wypoczynkową. Część pokoi mieści się na poddaszu, co dodatkowo podkreśla charakter dawnych domów, a niektóre oferują widok na ogród, dziedziniec lub okoliczne góry. Nie oznacza to jednak rezygnacji z wygód – pokoje mają prywatne łazienki, dostęp do Wi-Fi i podstawowe wyposażenie, a w zależności od wybranej kategorii różnią się wielkością, układem i detalami. Warto zwrócić uwagę na pokoje dwupoziomowe, w których strefa wypoczynkowa i łazienka znajdują się na dole, a sypialnia na poddaszu.

Największe wrażenie robi jednak to, że nie wszystko zostało podporządkowane funkcji noclegowej. Wspólne przestrzenie, jadalnia i biblioteczka z kominkiem i dużymi stołami, aż sie proszą, żeby usiąść tu z książką, porozmawiać albo po prostu odpocząć po całym dniu zwiedzania Transylwanii. Na mnie największe wrażenie zrobiła własnie ta biblioteka, której okna wychodzą na mury kościoła warownego, a mięciutkie kanapy i kominek zapraszają do odpoczynku z lekturą. W bibliotece i jadalni wyraźnie widać, że Cincșor nie próbuje udawać luksusowego hotelu w wiejskim wydaniu, a jego największą siłą jest połączenie komfortu z autentycznością i pozostawienie miejsca na zwyczajne, codziennie i proste przyjemności.

Jedzenie i lokalne smaki czyli dialog nowego ze starym

Nie byłabym sobą, gdybym nie poświęciła osobnego akapitu miejscowej kuchni. A kuchnia w Cincșor opiera się na tradycjach kulinarnych trzech społeczności, które przez stulecia współtworzyły Transylwanię: Sasów, Węgrów i Rumunów. Szef kuchni Adrian Boșcu przygotowuje dania z lokalnych, starannie wyselekcjonowanych składników, sięgając po tradycyjne receptury i interpretując je na nowo w bardziej współczesnym wydaniu. To właśnie taki dialog między starym a nowym najlepiej oddaje charakter tego miejsca – szacunek do lokalnego dziedzictwa nie oznacza tu rezygnacji z kreatywności. W 2019 roku restauracja została wyróżniona w rumuńskim przewodniku gastronomicznym Gault&Millau w kategorii miejsc oferujących szczególne doświadczenia kulinarne.

Nie jest to restauracja z długą kartą, z której każdy zamawia coś innego. Obiady i kolacje mają formę ustalonego, trzydaniowego menu, zmieniającego się w zależności od sezonu i dostępnych produktów. Posiłki przygotowywane są na świeżo, dlatego trzeba zarezerwować je z wyprzedzeniem – co najmniej 24 godziny wcześniej. Podczas mojego pobytu miałam okazję spróbować kolacji, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Na początek mamałyga z grzybami, czyli danie mocno zakorzenione w kuchni regionu, następnie kaczka, a na deser crème brûlée.

Szczególnie podoba mi się, że tradycyjne składniki i lokalne inspiracje nie są tu jedynie elementem opowieści o Transylwanii, ale faktycznie przekładają się na to, co trafia na stół.

Śniadanie jest wliczone w cenę noclegu, a sam sposób organizacji posiłków dobrze wpisuje się w charakter tego miejsca: zamiast pośpiechu i hotelowego bufetu, który wygląda tak samo niezależnie od tego, gdzie akurat jesteśmy, jest okazja, by lepiej poznać lokalne smaki, pogadać z obsługą i innymi gośćmi. Jeśli planujecie pobyt, polecam zarezerwować również kolację – szczególnie że w niewielkiej wiosce nie ma wyboru restauracji jak w większych miastach, a tutejsza kuchnia jest częścią całego doświadczenia. Warto przy rezerwacji poinformować gospodarzy o alergiach, nietolerancjach lub innych wymaganiach dietetycznych, ponieważ menu może być odpowiednio dostosowane.

Moim zdaniem to właśnie w tych detalach kryje się cały urok i magia Cincșor. Nie chodzi tylko o to, że można spać w odrestaurowanej dawnej szkole czy zjeść kolację w historycznym otoczeniu, ale o to, że architektura, kuchnia i sposób przyjmowania gości tworzą spójną całość. To dobry adres dla osób, które podczas podróży po Rumunii szukają czegoś więcej niż kolejnego ładnego hotelu – chcą poczuć klimat miejsca, poznać jego historię i, mimo że może brzmieć to jak oklepany truizm, to naprawdę można tu na kilka dni zwolnić tempo.

Co robić w Cincșor i okolicy?

Jeśli przyjeżdżacie do Cincșor z myślą o zwiedzaniu kolejnych zamków i odhaczaniu atrakcji na mapie, możecie być nieco zaskoczeni, bo największą przyjemnością jest tutaj samo bycie. Spacer po wiosce, zaglądanie w boczne uliczki i na podwórka domów, podziwianie starych saksońskich domów i obserwowanie codziennego życia mieszkańców. Te szalenie ciekawe aktywności mogą zająć więcej czasu, niż mogłoby się wam wydawać. Nie oznacza to jednak, że okolica nie ma nic do zaoferowania – wręcz przeciwnie, Cincșor jest dobrą bazą wypadową do odkrywania mniej znanej części Transylwanii, szczególnie jeśli interesują was zabytkowe kościoły warowne, niewielkie miejscowości i historia Sasów siedmiogrodzkich.

Kościół warowny w Cincșor

To zdecydowanie pierwsze miejsce, które warto zobaczyć, nawet jeśli zatrzymujecie się w pensjonacie tylko na jedną noc. Historia tutejszego kościoła sięga średniowiecza – obecna gotycka świątynia została ukończona w 1421 roku, a w kolejnych stuleciach otoczono ją murami obronnymi i wieżami, które miały chronić mieszkańców przed najazdami. Warto wejść do środka, przyjrzeć się zabytkowemu wyposażeniu, organom z 1805 roku i malowidłu ołtarzowemu z 1868 roku, a następnie przejść na dziedziniec otoczony fortyfikacjami. W jednej z wież urządzono niewielką ekspozycję, a z jej górnej kondygnacji można podziwiać okolicę i panoramę gór Fogaraskich. Po kościele chętnie oprowadzą was właściciele, którzy z wielką pasją opowiadają o historii tego miejsca, jego odnowieniu i całym procesie. Dzięki temu także łatwiej wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w wiosce kilkaset lat temu i dowiedzieć się, jakie plany mają właściciele. Ja z dużym zainteresowaniem słuchałam opowieści o tym, jak organizowano życie za murami podczas najazdów osmańskich.

Kościół warowny był czymś w rodzaju niewielkiej twierdzy, w której trzeba było zadbać nie tylko o bezpieczeństwo, ale też o przetrwanie wielu osób przez dłuższy czas (czasem tydzień, czasem kilka) na małej przestrzeni. Musiało być zatem miejsce i na przechowanie żywności, na toaletę i na sen. Na dziedzińcu i w obrębie fortyfikacji musiało znaleźć się więc miejsce dla znacznie większej liczby osób niż na co dzień, dlatego wykorzystywano każdą dostępną przestrzeń. Gospodarz opowiadał o drewnianych konstrukcjach przypominających prycze, na których mieszkańcy mogli spać, gdy cała społeczność szukała schronienia przed napastnikami, a które dziś mają być zrekonstruowane przez niemieckich studentów, przyjeżdżających tu na projekty w ramach wolontariatu.

Ważna wskazówka praktyczna: kościół nie zawsze jest otwarty, dlatego przed przyjazdem warto umówić zwiedzanie. Informacje o dostępie można uzyskać przez pensjonat.

Făgăraș i jego średniowieczna twierdza

Około 14 km od Cincșor znajduje się Făgăraș, a jego największą atrakcją jest imponująca twierdza otoczona fosą. Cetatea Făgărașului powstała w XIV wieku i przez kolejne stulecia była rozbudowywana, pełniąc funkcje obronne i rezydencjonalne. Dziś mieści się tu muzeum, w którym można poznać historię regionu, zobaczyć zabytkowe wnętrza i dowiedzieć się więcej o przeszłości Transylwanii. To dobry pomysł na kilkugodzinną wycieczkę, szczególnie jeśli chcecie urozmaicić pobyt w wiejskim otoczeniu wizytą w jednym z najciekawszych zabytków okolicy.

Inne saksońskie wioski i kościoły warowne

Jeśli zainteresowała was historia Cincșor, warto zobaczyć również inne miejscowości, w których zachowało się dziedzictwo Sasów siedmiogrodzkich. W niedalekim Cincu znajduje się kolejny kościół warowny, a nieco dalej można odwiedzić Viscri, słynące z tradycyjnej zabudowy i kościoła wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Viscri jest dziś znacznie bardziej rozpoznawalne turystycznie, ale nadal warto wybrać się tam na spacer między kolorowymi domami, zajrzeć na lokalne podwórka i zobaczyć, jak zachowuje się dawne rzemiosło.

Ciekawym kierunkiem jest także Sâmbăta de Sus, gdzie znajduje się pałac Brâncoveanu, oraz okolice gór Fogaraskich, jeśli macie ochotę zamienić zwiedzanie zabytków na kontakt z naturą. Z Cincșor można więc zaplanować zarówno spokojny weekend skoncentrowany na jednej wiosce, jak i dłuższą podróż samochodem po mniej oczywistych zakątkach Transylwanii.

Moja rada to nie próbujcie upchnąć zbyt wielu atrakcji w jeden dzień. Cincșor najlepiej potraktować jako miejsce, w którym spędzicie przynajmniej jedną noc, zjecie kolację, odwiedzić kościół warowny i znajdziecie chwilę na spacer wokół budynków bez konkretnego celu, głaskanie kotków i robienie zdjęć. Dopiero potem ruszcie dalej, odkrywając okoliczne wioski i zabytki.

MOJE WRAŻENIA

Na długo zapamiętam mój pobyt tutaj, mimo że był bardzo krótki, to cieszę się, że miałam przyjemność poznać Carmen, dowiedzieć się o istnieniu tego niezwykłego miejsca i posłuchać o jego hisrorii. Miałam to szczęście, że akurat podczas mojego pobytu odbywała się rezydencja artystyczna, więc tym lepiej mogłam poczuć ducha tego miejsca, jego niezwykły charakter i klimat. To dosłownie definicja slow travel, podróży nastawionych nie na szybkie odhaczanie i zaliczanie miejsc, tylko na powolne odkrywanie historii, poznawanie ludzi i rozmowy z nimi i leniwe dyskusje przy kawie lub winie. Zachowanie autentycznego charakteru miejsca, dbanie o lokalną historię i tradycję, czy to poprzez restaurację zabytkowych wnętrz, czy poprzez kuchnię nawiązującą do lokalnego dziedzictwa, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Polecam każdemu, kto chciałby poznać trochę miejscowej historii w rytmie slow, poza utartym szlakiem.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Gdzie znajduje się Cincșor.Transilvania.Case de oaspeți?

Pensjonat znajduje się w miejscowości Cincșor, w okręgu Braszów, w Transylwanii, pod adresem Strada Principală 210. To dobra baza wypadowa do odkrywania saksońskich wiosek, kościołów warownych i innych mniej oczywistych zakątków Rumunii.

Jak dojechać?

Najwygodniej samochodem, szczególnie jeśli planujecie zwiedzać okoliczne miejscowości. Kompleks znajduje się w pobliżu drogi europejskiej E68, między Braszowem, Sybinem i Sighișoarą. Najbliższym dużym lotniskiem jest port lotniczy w Sybinie, oddalony o około 90 km drogą, zależnie od wybranej trasy.

Ile kosztuje nocleg?

Ceny na stronie zaczynają się od około 80 euro za noc w pokoju jednoosobowym i 89 euro za pokój dwuosobowy. Większe pokoje, apartamenty i kategorie premium kosztują nieco więcej. W cenie zawarte jest śniadanie, a ostateczna stawka zależy od wybranego budynku, pokoju, terminu i dostępności. Przed rezerwacją warto sprawdzić aktualny cennik.

Czy śniadanie i kolacja są w cenie?

Śniadanie jest wliczone w cenę noclegu. Lunch i kolację należy rezerwować osobno, z co najmniej 24-godzinnym wyprzedzeniem.

Dostępność

Goście mogą korzystać z bezpłatnego parkingu i Wi-Fi. Jest też możliwość ładowania samochodów elektrycznych.

Pensjonat informuje, że może zaoferować udogodnienia osobom z ograniczoną mobilnością, jednak ze względu na historyczny charakter budynków zakres dostępności warto ustalić indywidualnie przed rezerwacją. Jeśli potrzebujecie pokoju bez schodów, dostępu do łazienki przystosowanej do wózka lub innych konkretnych rozwiązań, najlepiej skontaktować się bezpośrednio z gospodarzami i upewnić się, że wybrany pokój będzie odpowiedni.

Szczegóły można uzyskać przez oficjalną stronę kontaktową pensjonatu lub telefonicznie pod numerem +40 744 373 090.

Jak zarezerwować poby? Kontakt i linki

Najlepiej bezpośrednio przez oficjalną stronę obiektu, gdzie znajdziecie opisy pokoi, aktualne ceny i formularz rezerwacyjny.

  • Strona internetowa: transilvania-cincsor.ro
  • Adres: Str. Principală nr. 210, Cincșor, 507261, Rumunia
  • Telefon: +40 744 373 090
  • E-mail: kulturproject@gmail.com

Moja rada: jeśli chcecie w pełni poczuć atmosferę tego miejsca, zarezerwujcie przynajmniej dwie noce. Jedna wystarczy, żeby zobaczyć pensjonat i kościół warowny, ale dodatkowy dzień pozwoli spokojnie odkryć okolicę i nacieszyć się samym pobytem.

Cześć!

Jestem Justyna i na blogu pokazuję wyjątkowe miejsca i dziele się moją największą pasją: do podróży. Piszę o miejscach i o tym, co się z nimi wiąże. Znajdziesz tu inspiracje podróżnicze, piękne przewodniki po miastach i regionach, klimatyczne lokale, praktyczne porady, ciekawostki, treści około-podróżnicze i poradniki fotograficzne. Piszę tu też o sztuce, historii, książkach i serialach, które inspirują.