jedzenie kultura podróże

Tydzień w Toskanii – co zobaczyć? [najpiękniejsze miejsca i plan zwiedzania]

toskania co zobaczyć

Toskania – dlaczego warto?

Toskania tworzy swój własny mikrokosmos, wokół którego orbitują wieki historii, od lat inspirujące miliony podróżników, artystów i fotografów z całego świata. Tutaj natura harmonijnie współgra z historią i architekturą, a równowaga człowieka i przyrody trwa niezachwiana politycznymi zrywami, technologicznymi nowinkami, czy zmianą narodowych gustów.

Zieleń malowniczych dolin i cyprysowych alei od setek lat otulają wzgórza, na których z daleka można dostrzec małe miasteczka, broniące swoich skarbów niczym historyczne twierdze, którymi dawniej były. Po drodze mijamy otoczone mniejszymi i większymi winnicami rodzinne agroturystyki. Dodajmy do tego chwilowe zasmakowanie w całym bogactwie architektury i kuchni tego wiejskiego regionu, a otrzymamy przepis na turystyczny koktajl doskonały.

Toskania to jednak nie tylko winnice. To też studencka, energetyczna Siena, słynne targi trufli, wino z najbardziej znanych szczepów na świecie, ale także elegancja sklepów, złoto renesansowych i barokowych kościołów, blask romantycznych pałaców i zieleń ogrodów.

Co zobaczyć w Toskanii?

Spędziłam w tym regionie zaledwie 7 dni, ale wróciłam kompletnie oczarowana. Spodziewałam sie przereklamowania rodem z folderów turystycznych, a dostałam tydzień, podczas którego każdy dzień był wypełniony po brzegi intensywnoscią nie tylko doznań kulinarnych i pocztówkowych krajobrazów, ale też kontaktem z ludźmi, ich historiami i domami.

Na końcu wpisu znajdziecie też kilka praktycznych porad dla tych, którzy wybierają się do Toskanii pierwszy raz.

Zapraszam was na wirtualną wycieczkę po słonecznej Toskanii!

FLORENCJA

Florencja to brama Toskanii i prawdziwy raj dla miłośników architektury, fotografii i historii, dlatego zwiedzanie Toskanii warto zacząć od tej wizytówki regionu.

To renesansowe miasto-arcydzieło pełne jest imponujących, starych pałaców. Mury majestatycznych kościołów, w cieniu których możecie znaleźć małe, rodzinne kawiarnie i zrobione na poczekaniu kanapki z najlepszymi serami na świecie, katedry, muzea, galerie sztuki i prace Michała Anioła, Leonarda da Vinci, Tycjana, czy Rafaela – to tylko niektóre z atrakcji. Koniecznie wybierz się na wschód słońca na Piazza di San Giovanni. Zachód najlepiej oglądać z romantycznego placu Piazzale Michelangelo – panorama miasta w złotym świetle zachodzącego słońca to najlepsza darmowa atrakcja Florencji.

Więcej o tym, dlaczego warto odwiedzić Florencję, przeczytacie tutaj.

LUCCA

Jeśli dziś stałabym przed wyborem, które miejsca odwiedzić podczas tygodniowego pobytu w regionie, zdecydowanie odpadłaby z tej listy Piza. Zamiast niej polecam zobaczyć mniej turystyczną Luccę – to urokliwe, położone niedaleko Pizy ufortyfikowane miasteczko jest zdecydowanie o wiele bardziej warte twojego czasu. W tym małym mieście, otoczonym winnicami i gajami oliwnymi, znajdziecie oryginalny okrągły rynek (Piazza dell’Anfiteatro), piękne pałace, świetne trattorie z domową włoską kuchnią, uliczki pełne sklepów z włoskim specjałami i powolną, przyjemną atmosferę idealnie oddającą ducha włoskich wakacji.

Jeśli wybierasz się z dziećmi, w okolicy znajduje się Park Pinokia (Parco di Pinocchio w Collodi – to tutaj urodził sie autor słynnej bajki) i stara drewaniana kolejka linowa – Montecatini Funicular.

CHIANTI I CASTELLINA IN CHIANTI

Warto odwiedzić będąc w okolicy, ale zdecydowanie bardziej polecam wspomniane niżej miasteczko Montefioralle. Castellina in Chianti to wioska leżąca na pięknej trasie z Florencji do Sieny, tuż obok Montefioralle. Po drodze mijamy pagórki z winnicami – znak rozpoznawczy regionu Chianti – i krzaczki dojrzewających winogron, a w oddali ciągną się kilometrami łagodne zielone zbocza. W niektórych miejscach drzewa nad drogą tworzą przyjemny ocieniony tunel, pozwalając na moment opuścić samochód i rozprostować nogi w upale.

Miejscowość Castellina in Chianti leży w sercu tego pięknego regionu. Warto ją odwiedzić dla winiarni i lokalnych sklepów. Nie zrobiła na mnie spektakularnego wrażenia, ale z daleka wioska na wzgórzu wygląda naprawdę bajecznie. Polecam wszystkim miłośnikom wina: to dokonałe miejsce na zakup wina z miejscowej winnicy!

MONTEFIORALLE

Zdecydowanie jedna z najpiękniejszych, najbardziej kolorowych wiosek regionu Chianti. Wciąż otoczona starymi obronnymi murami, jest pełna kamiennych domów, średniowiecznych wież i wszechobecnych pachnących kwiatów. Z wioski na wzgórzu rozciąga się też niezwykly widok na pola, winnice i gaje oliwne. Idealne miejsce na kawę lub kieliszek Chianti z malowniczym widokiem.

SIENA

Mniej znana i często niedoceniana siostra Florencji. Świetne miejsce na bazę wypadową w południowej Toskanii – jeśli masz samochód, wszystkie najpiękniejsze zakątki regionu są w zasięgu godziny lub dwóch. Włoszka, u której się zatrzymaliśmy i jej lokatorka, udzieliły nam miliona porad, w tym tych najważniejszych – gdzie jeść i gdzie NIE jeść.

Odradzałabym zatem stołowanie się na Piazza di Campo. Zamiast tego, skieruj się do romantycznych zaułków i uliczek starego miasta, takich jak Via Camollia. Najlepszy makaron z truflami jadłam właśnie tu, w restauracji Osteria la Piana (makaron: ok. 10 euro, litrowa karafka pysznego domowego wina – 10 euro). Pizzy spróbuj w Cavaliere Errante. Poza tym polecono nam restaurację Papei i osterię Degli Svitati, ale nie mieliśmy już miejsca! Jeśli masz ochotę na przepyszny lunch, który nie zrujnuje twojego portfela to zdecydowanie pizza (do wyboru zwykła lub smażona) w La Piccola Ciaccineria. Najlepsze lody dostaniesz w La Vecchia Latteria.

W Sienie warto zobaczyć 500-letnie freski w Bibliotece Piccolimini, Santuario di Santa Caterina, niedokończoną część katedry Duomo, czyli Museo dell’Opera e Panorama (z punktem widokowym i, niestety, ogromnymi kolejkami), a także sklepik przeniesiony w czasie prosto z 1879 roku – Drogheria Manganelli. Można także wyjechać na wieżę Torre del Mangia (która, klasycznie, podczas naszego pobytu akurat była zamknięta).

Na zachód słońca wybierz się na taras widokowy w ogrodzie miejskim Orto Dei Tolomei. Za darmo możecie oglądać miasto też z parkingu Il campino i ulic via Diacetto, czy via Camporegio.

Jeśli interesuje cię fotografowanie pustego miasta o wschodzie słońca (co zdecydowanie polecam) to rozważ takie miejsca, jak Piazza San Giovanni, Sanktuarium św. Katarzyny, Via Santa Caterina, czy Via Diacceto.

SAN GIMIGNANO

Zdecydowanie na liście TOP 3. Bajkowe miasteczko z pocztówkowymi widokami. Jeśli macie czas (i pieniądze) to zdecydowanie zostańcie tu na noc. W ciągu dnia niestety to miejsce przyciąga wielu turystów, którzy jednak znikają przed zachodem słońca. Ewentualnie można je odwiedzić na przełomie września i października.

Polecam wybrać się na średniowieczną wieżę Torre Grossa, najwyższą w miasteczku. W cenie biletu możecie też zobaczyć freski i kościół. Samo miasteczko warto oglądać z via don Miznoni i via Palestro.

Informacja praktyczna: zaparkuj samochód na samym dole uliczki Via don Miznoni. To zaledwie 5 minut od starego miasta, a miejsc i przestrzeni jest o wiele więcej. 

VOLTERRA

Jedno z lepszych miejsc do podziwiania krajobrazu toskańskiego. Podobno w pogodne dni można tu nawet dostrzec Morze Tyrreńskie i Korsykę. Samo średniowieczne miasteczko jest plątaniną uliczek o charakterze niezmiennym od setek lat. Dawniej mieszkali tu Etruskowie, a dziś Stephenie Meyer umieściła tu akcję drugiej części sagi Zmierzch. Jest tu też najstarszy ratusz w Toskanii (Palazzo dei Priori), wybudowany w XIII wieku.

Tarasy widokowe znajdziecie obok Muzeum Tortur oraz przy Forum Romanum.

AREZZO

Arezzo to ładne małe miasteczko, które warto odwiedzić z kilku powodów. Nie należy do najpopularniejszych, zatem ma tu turystycznych tłumów, jest cicho i w spokoju można spacerować uliczkami i podziwiać m.in. scenerię filmu Życie jest piękne Roberta Benigniego, do którego ujęcia powstały właśnie tu, na pochyłym rynku. Stąd również pochodził poeta Francesco Petrarca, znany na całym świecie jako autor przepięknych Sonetów do Laury. Poza tym znajdziecie tu mnóstwo klimatycznych sklepów z antykami i złotem (to siedziba wielu antykwariuszy i złotników), największy toskański targ staroci (w pierwszy weekend miesiąca), a także średniowiecznych i późniejszych zabytków, takich jak mury obronne z XV wieku (Parco della Fortezza Medicea), czy dom wspomnianego Petrarki (Casa del Petrarca). Dwa razy do roku (w czerwcu i we wrześniu) w Arezzo odbywa się spektakularny średniowieczny turniej rycerski.

Oprócz Piazza Grande, czyli rynku, warto tu zobaczyć także kościół Chiesa di Santa Maria della Pieve powstały w X wieku, dom Vasariego i niezwykłe freski autorstwa Piero della Francesca. Lunch lub kolację polecam zjeść w małej, rodzinnej knajpce La Torre Di Gnicche. Najbliższy (płatny) parking to Pietri parcheggio. Na trasie Siena-Arezzo warto też zatrzymać się w innym uroczym średniowiecznym miasteczku na wzgórzu – Monte San Savino.

PIENZA

Miasteczko na wzgórzu w dolinie Val d’Orcia znane jest światu przede wszystkim z produkcji pysznych owczych serów Pecorino i historycznej starówki wpisanej na listę dziedzictwa UNESCO. Ale nie tylko stare miasto zrobiło na mnie duże wrażenie. Polecam wybrać się tu chociażby po to, by usiaść w barze il Casello, z którego można podziwiać rozległe krajobrazy toskańskich winnic i pól.

Poza tym warto odwiedzić Piazza Martiri della Liberta, gdzie można usiaść w przytulnej kawiarni w rogu maleńkiego placu i główną ulicę miasteczka: Corso il Rossellino.

Niezwykłe krajobrazy czekają na was też na drodze z Pienzy do San Quirico d’Orcia.

MONTICCHIELLO

Zdecydowanie jedna z najpiękniejszych wiosek, jakie odwiedziłam. Trasa z Monticchiello do Montepulciano to właśnie ta słynna cyprysowa droga znana z toskańskich pocztówek. Najlepiej być tu na wschód albo zachód słońca. Samo miasteczko składa się dosłownie z 3 małych uliczek, otoczonych wzgórzami i gajami oliwnymi oraz cyprysowymi alejami. Spokojne i harmonijne, o dziwo było o wiele mniej zatłoczone, niż się spodziewałam. Wydaje się dosyć kruche, ale dzielnie od lat broni się przed wrogimi najeźdźcami i zniszczeniem turystycznym, zachowując uparcie swój niezmienny charakter.

MONTEPULCIANO

Razem z Monticchiello tworzą niezastąpiony duet najpiękniejszych toskańskich wiosek. Uliczki Montepulciano wydały mi się trochę bardziej zatłoczone, dlatego polecałabym odwiedzać je po sezonie, kiedy nie są aż tak zadeptane. Koniecznie nacieszcie oczy widokiem na toskańskie pola z placu San Francesco, który zwłaszcza wczesną jesienią musi być bajkowy. W Palazzo Ricci, który mieści szkołę muzyczną, znajdziecie też piwnicę z winami, do której można wybrać się na degustację. W sierpniu i wrześniu odbywają się tu też koncerty muzyki klasycznej. Oprócz Piazza Grande jest tu sporo małych, rodzinnych winnic, zatem to idealne miejsce na spróbowanie lokalnych trunków.

Doskonały widok na miasteczko znajdziecie w okolicy, obok restauracji Fattoria Pulcino.

SAN QUIRICO D’ORCIA

Najpiękniejsze filmowe miejsce w Toskanii i dolinie Val d’Orcia. Otoczone przez inne historyczne miasta i miasteczka, to jest takim pocztówkowym skrótem, który doskonale oddaje istotę krajobrazu całego regionu na jednym tylko obrazku. W San Quirico d’Orcia średniowieczna architektura doskonale współgra z naturą. Jest tutaj kilka kawiarni w cieniu starych kościołów, ogrody, a także małe restauracje, w których możesz spróbować typowych toskańskich dań.

W pobliżu, oprócz pięknych krajobrazów toskańskich pól i cyprysowych alei, są też słynna i często fotografowana kapliczka Cappella della Madonna di Vitaleta oraz popularny widok na kępy cyprysów na drodze z miasteczka Torrenieri do San Quirico d’Orcia.

PIZA

Zawsze jestem na tym blogu szczera i teraz też będę: drugi raz na pewno nie pojechałabym do Pizy (a i ten pierwszy był zbędny). Jasne, cieszę się, że zobaczyłam krzywą wieżę, ale nie zrobiła na mnie ogromnego wrazenia, podobnie jak samo miasteczko. Jest małe, turystyczne i bardzo… nudne. Oprócz wspomnianej wieży i ogrodu botanicznego nie ma tu absolutnie nic. Na domiar złego jest wypełnione taką ilością turystów, że automatycznie włącza mi się mój wewnętrzny system ewakuacji. Restauracje są średnie i skrojone typowo pod amerykańskiego turystę.

Jeśli jednak już popełniliście ten błąd i znaleźliście się w tym toskańskim Disneylandzie, to jest na to lekarstwo: wizyta w pobliskim urokliwym miasteczku. Opisana już wyżej Lukka znajduje się ok. 20 km na północ od Pizy, jest tam sporo małych, autentycznych sklepów, w których zaopatrzysz się w toskańskie specjały i których wystawy nie przymilają się aż tak do turystów.

Toskańskie marzenie, czyli czego nie zrobiłam w Toskanii

Jak widzicie, w Toskanii jest cała plejada historyczno-kulinarno-przyrodnicza. Najbardziej chyba urzekły mnie rozciągające się po horyzont winnice na łagodnych wzgórzach i cyprysowe alejki, zwłaszcza te obserwowane z samochodu w regionie Val d’Orcia, ale i małe rodzinne restauracje w miasteczkach, takich jak Montepulciano czy Monticcheilli, czy energiczna, studencka Siena.

Nie wiem dlaczego, ale nie byłam na żadnej degustacji wina! Chyba tak pochłonęły mnie te wszystkie wioski, wzgórza, winnice, wieże, cyprysy, widoki i jedzenie, że całkowicie zapomniałam o tym, po co do Toskanii przyjechałam 🙂 Myślę, że zrobiłam to podświadomie tylko po to, by dać sobie powód do planowania kolejnego wyjazdu.

I chociaż myślę, że na odkrycie wszystkich czarów Toskanii trzeba by poświęcić co najmniej miesiąc, to chciałabym wybrać się tam kiedyś jeszcze na tydzień i zwiedzić ją szlakiem winnic, wina, trufli i kuchni.

Moja lista miejsc na następny raz:

  • rodzinne agroturystyki z winnicami
  • Civita di Bagnoregio (miasteczko zawieszone na skale)
  • Agriturismo Poggio Covili
  • Pitigliano, czyli etruskie katakumby
  • Cortona (to tu kręcili zdjęcia do jednej z części Zmierzchu
  • kurs gotowania u włoskiej babci i szefa kuchni

Co zjeść w Toskanii?

Toskańska kuchnia, podobnie jak cała włoska, wywodzi się z biedy. Pomimo że dzisiaj trufli i wina już raczej nie kojarzymy z niedostatkiem, a zmiany na przestrzeni lat dotykały oczywiście i tego regionu, to smaki, tradycje i kultura kulinarna dla Włochów od lat pozostają podobne i niezmiennie ważne. Oliwa, wino i sezonowe warzywa to od zawsze podstawy tej pysznej kuchni.

  • schiacciate – chlebek przypominający coś pomiędzy ciastem na pizzę, a focaccią, podawany z różnymi warzywami, serami, truflami, wędlinami; nie mylić z ciastem schiacciata fiorentina, które piecze się na karnawał!
  • cornetti czylii małe rogaliki z kremem lub czekoladą podawane z kawą na śniadanie 
  • pici – tradycyjny długi makaron z kukurydzy 
  • fettunta czyli grzanki czosnkowe
  • ribollita – zupa z fasoli, kapusty i chleba, przez tydzień nie udało mi się jej zjeść i choć próbowałam codziennie, to zawsze coś stało na przeszkodzie!
  • crostini neri – wątróbka drobiowa na tostach, podawana w święta
  • crespelle alla Fiorentina – tradycyjne naleśniki po florencku z ricottą i szpinakiem
  • bistecca alla fiorentina – stek
  • lody (zwłaszcza smaki fior di latte, pistacja, amarena, bacio, crema, zabaione, straciatella)
  • antipasto i crostini – czyli deski wędlin i serów i małe kanapeczki jako przystawki
  • wina: Montepulciano, Montalcino, Chianti – tradycyjne wina z regionu
  • negroni – typowy toskański drink pochodzący z Florencji (gin, wermut i campari)

Kilka praktycznych porad:

  • Kiedy jechać? Sezon trwa od maja do września, ale najlepiej wybrać się poza nim, czyli wczesną wiosną lub jesienią – jest wtedy mniej turystów, a kolory są najpiękniejsze
  • Jak się przemieszczać? Niestety, Toskanię najlepiej zwiedzać samochodem. To ogromny region, którego nie da się zobaczyć w tydzień, ale mając auto, mamy też luksus niezależności od rozkładów jazdy. Poza tym, całe piękno regionu skupia się w małych wioskach, rozległych polach i ukrytych średniowiecznych miasteczkach-twierdzach. Mając samochód możesz zatrzymać się tam, gdzie tylko dostrzeżesz piękną cyprysową alejkę, gaj oliwny, czy dom na wzgórzu. Jest też jakaś magia w tym, że możesz odkrywać te miejsca zupełnie niechcący. Istnieją też połączenia kolejowe i autobusowe, ale z nich nie korzystałam. Wiem natomiast, że w większości miasteczek nie widziałam ani jednego pociągu, a tylko raz jeden autobus miejski.

    (z całego serca ODRADZAM wypożyczalnię Goldcar – polecam przeczytać opinie niezadowolonych i oburzonych klientów, a dowiesz się, dlaczego. Żałuję, że tego nie zrobiłam, bo pierwszy raz miałam takie problemy z wypożyczalnią samochodów – wymyślanie na poczekaniu dodatkowych kosztów za ubezpieczenia (mimo, że już je wykupiliśmy) i opłat za odbieranie samochodu po 22 (odbieraliśmy o 21:45) i wykorzystywanie faktu, że już wszystkie wypożyczalnie są zamknięte. W bonusie opryskliwa i niegrzeczna obsługa).
  • Fotografia: miasta i miasteczka (zwłaszcza w sezonie) najlepiej fotografować o wschodzie słońca – około 6 ulice są puste. Tutaj znajdziesz inspiracje, gdzie fotografować we Florencji.
  • Dron: uwaga – obowiązuje zakaz lotów nad miastami, ludźmi i budynkami. Polecałabym też uważać na właścicieli winnic, którzy nie lubią, jak się lata dronem nad ich polami cennych winogron 🙂 Można latać tam, gdzie naprawdę jest pusto (chyba, że myślimy, że jest pusto, a nagle wybiega z opuszczonej chaty stary farmer przkelinający po włosku – wtedy ładnie przepraszamy, tłumaczymy, że myślelismy, że jest pusto i uciekamy).
  • Jedzenie: polecam próbować przysmaków na lokalnych targach, chociaż we Włoszech niemal wszędzie dostaniemy smaczne jedzenie.
  • Noclegi: nie czekaj do ostatniej chwili. Polecam szukać miejscowych agroturystyk i winnic, pytać i dowiadywać się, bo można w taki sposób znaleźć prawdziwe perełki.
  • Odradzam zwiedzanie Pizy – to niezbyt ciekawe miasto, które poza krzywą wieżą nie ma nic do zaoferowania. Restauracje są dostosowane do turystycznych, głównie amerykańskich gustów. Drugi raz na pewno bym sobie odpuściła, zwłaszcza mając ograniczony czas na zwiedzanie regionu.
  • Na zabytki, takie jak katedra we Florencji, czy Sienie, zarezerwuj bilet przez Internet. Ominiesz kolejki, które w sezonie potrafią być ogromne i kosztować cię sporo czasu.
  • Miej ze sobą butelkę wody. Czasem w małych wioskach ciężko znaleźć otwarty sklep (zwłaszcza jeśli zwiedzasz w ciągu dnia), a stacje czasem wcale nie są zaopatrzone w sklep, lub sa zamknięte (wieczorami). Polecam mieć ze sobą swoją butelkę – praktycznie wszędzie woda z kranu nadaje się do picia.
  • Pamiętaj, że większość restauracji jest zamknięta w ciągu dnia: otwierają się na lunch (12-15), a później dopiero na kolację (od 18). Jeśli zgłodniejesz o 15, to pozostaje ci czekać albo zjeść bułę ze sklepu. Życie w małych toskańskich (i włoskich) wioskach toczy się własnym rytmem, który różni się od dużych europejskich miast.
  • Co przywieźć: wino z Chianti, ser Pecorino lub Parmiggiano, oliwę DOP, trufle, kawiarkę. Szukaj małych sklepów lub tych nazywanych consorzio agrario – to organizacje miejscowych rolników sprzedających swoje lokalne produkty.

Toskania w literaturze:


Jeśli podobał ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz go innym. Dziękuję! 🙂

Może spodobać Ci się również

Brak Komentarzy

    Zostaw komentarz

    Close