kultura

Na szczycie stromej góry – opowieści o transplantacjach [RECENZJA]

Każdego roku w Polsce występuje kilka do kilkunastu tysięcy przypadków śmierci mózgowej u ofiar wypadków i pacjentów szpitali. Na przeszczep zdrowych narządów czeka co roku prawie dwanaście tysięcy osób. Szpitalne sale są pełne starszych i młodych chorych potrzebujących nowych nerek, serc, szpiku, płuc, wątroby, oczu i dłoni.

Wydana w 2008 roku nakładem Znaku mała niepozorna książeczka Na szczycie stromej góry. Opowieści o transplantacjach to zbiór reportaży dwóch dziennikarzy katowickiego wydania Gazety Wyborczej, specjalizujących się w problematyce medycznej. Krótka historia polskich badań transplantologicznych jest tu właściwie tylko uzupełnieniem poczynionym na marginesie kilkunastu historii, tych najważniejszych dla lektury. Osobistych historii mechanika samochodowego, gospodyni domowej, pracownika Warsu, czy sprzedawczyni sklepowej. Reportaże Dariusza Kortko i Judyty Watoły opowiadają zarówno o dawcach i ich rodzinach, lekarzach, którzy często stają przed moralnymi dylematami, a także o tych, którzy narządów obcych ludzi potrzebują, by żyć. Mirka zgodziła się na oddanie narządów swojego syna Andrzeja. Pani Władysława dostała nową wątrobę, a pani Basia odzyskała wzrok dzięki przeszczepie rogówki. Gdy Pani Urszula otrzymała nowy szpik, założyła fundację, która zbiera pieniądze na utworzenie nowego banku dawców, a rodzice Marcina, którego przy życiu po wypadku podtrzymywały maszyny, zdecydowali się uratować życie komuś innemu, pozwalając na przeszczep serca, wątroby, dwóch nerek i rogówki swojego syna. Te trzy perspektywy uzupełnia rozmowa z ks. prof. Piotrem Morcińcem, bioetykiem i kierownikiem Katedry Teologii Moralnej i Etyki Społecznej Uniwersytetu Opolskiego.

Przeszczepy, których dokonuje się w Polsce wciąż napotykają na problemy nie tylko medyczne, ale też na barierę światopoglądową. Dziennikarze nie podają odpowiedzi na stawiane przez siebie i swoich bohaterów fundamentalne pytania: „Kiedy naprawdę umiera człowiek?” „Jak to jest uratować komuś życie lub potrzebować ratunku?”. Dotykają problemu aktualnego i ważnego, pokazując jednostkowe walki o życie i zdrowie, nowe ręce, serce i oczy. Etyczne i moralne wątpliwości pacjentów i lekarzy (Czy w trumnie będzie widać, że syn nie ma wątroby i nerek? Czy to, że córka oddycha, ale jej mózg jest martwy, na pewno oznacza, że ona już nie żyje? Czy czekanie na czyjąś śmierć, bym mógł żyć, jest etyczne i sprawiedliwe?) sprowadzone są w książce do maksymalnie obiektywnego, suchego reporterskiego stylu. Historie są napisane bez zbędnych sądów, bez moralizowania i bazowania na ludzkich odruchach emocjonalnych u czytelnika. Nie gloryfikują lekarzy i nie osądzają negatywnie tych, którzy na przeszczep zgodzić się nie chcą.

Problemy obyczajowości i fundamentalne religijne kwestie życia i śmierci autorzy uchwycili w bezstronnym i niezaangażowanym ani emocjonalnie, ani ideologicznie kontekście. To oczywiste, że literaturę faktu cechuje brak literackich eksperymentów, zwrotów akcji i charakterystycznych bohaterów. Tutaj bohaterowie są prawdziwi z krwi i kości (nie zawsze jednak swojej krwi), a zamiast zwrotów akcji czytelnik dostaje zwyczajne – niezwyczajne opisy walki o życie, opowiedziane bez patosu i zbędnych metafor. Surowy reporterski język doskonale oddaje rangę problemu i udowadnia, że to książka ważna i potrzebna.

Może spodobać Ci się również

Brak Komentarzy

    Zostaw komentarz

    Close