podróże

Jak będą wyglądały nasze podróże w 2020 roku?

podróże kraków rynek

Jeszcze do niedawna wszyscy byliśmy zakopani w miękkich domowych pierzynach, a jedynymi podróżami, jakich się dopuszczaliśmy, były te w wyobraźni. Powoli jednak świat wraca do normy i wielu z nas zadaje sobie pytanie, jak będą wyglądały nasze wyjazdy w tym, a może nawet w przyszłym roku?

Powrót do przeszłości

Dawniej podróże naturalnie wiązały się z niewiedzą. Każda wyprawa do innego kraju była wielką niewiadomą, najeżoną niespodziankami, ale też niebezpieczeństwami. Nie cofam się do czasów konkwisty i podbojow kolonialnych, lecz podróży, jakie większość wykształconych ludzi przełomu XIX i XX wieku odbywała w swojej młodości, jak Słowacki szukający natchnienia w europejskich stolicach, czy Witkacy eksplorujący Cejlon. Często były to podróże trwające kilka lat, połączone z pracą naukową, literacką, czy artystyczną. Ludzie zdawali sobie sprawę, jak niewiele wiedzą o świecie, a podróże miały tę lukę zapełniać. 

Dzisiaj tę lukę zapełnia w dużej mierze Internet. Sto lat temu źródła wiedzy były ograniczone (nie można było przecież wygooglować miejsc do spania, obyczajów w danym kraju, ani atrakcji na instagramie). Poza atlasem, mapą i książkami sposobów na zdobycie wiedzy o świecie nie było wcale.

Paradoksalnie dzisiaj, ponad wiek później, znowu jesteśmy w tym dziwnym punkcie, gdzieś pomiędzy niewiedzą, niepewnością, a nadzieją. I pomimo naukowego postępu, jaki dokonał się przez te wszystkie lata, nie wiemy, co będzie za miesiąc lub dwa. Zamknięte granice wszystkich nas postawiły w tym dziwnym miejscu, często po raz pierwszy w życiu – przecież ludzie urodzeni w późnych latach 90. czy 2000. nie pamiętają czasów zamkniętych krajów i granic.

Jak będą wyglądały podróże przyszłości?

Zaczyna się sezon turystyczny, a Kraków jest dziwnie pusty. Włosi otworzyli swoje granice dla podróżujących, wiadomo też, że już za kilka dni (od 15 czerwca) będziemy mogli podróżowac samolotami do krajów UE. Czy jednak będziemy zwiedzać i przemieszczać się tak samo, jak dotychczas, czy może na stałe zmieni się nasz sposób podróżowania? Jakie zmiany czekają nas jako ludzi i jako turystów?

Czy oprócz dodatkowych procedur na lotniskach mamy się spodziewać wzajemnej nieufności? Czy będziemy się od siebie oddalać, w strachu spoglądać za siebie, czy ktoś na nas przypadkiem nie kicha? Podróż to przecież spotkanie z drugim człowiekiem.

Może wciśniemy pauzę na liczniku globalizacji i będziemy wszyscy chętniej podróżować w mikroskali? Uniformizacja doświadczeń też trochę zwolni i chociaż na chwilę przedłużymy żywot zdychających małych społeczności na dalekich od nas krańcach świata, których małe obyczaje i kultury zaczęły się zapadać powoli pod naszym własnym turystycznym ciężarem?

Tak jak dawniej wyprawa w nieznane wymagała ogromnej odwagi, tak i dziś podróże będą wymagały odwagi – ale nie tej oznaczającej braku strachu przed wirusem, lecz odwagi, by zbyt szybko i wygodnie nie powróciły nasze niszczycielskie podróżnicze nawyki. Z drugiej strony myślę, że będziemy wciąż podróżować, ale mniej, stawiając na jakość tych wyjazdów. Siedząc w domu uświadomiliśmy sobie, że podróże wcale nie są nam niezbędne jak tlen.

Czego pandemia może nas nauczyć?
  • pokory i akceptacji tego, co mamy – pokory wobec świata, natury i sytuacji, na które nie mam żadnego wpływu. Przyznania, że w pewnych sytuacjach jesteśmy bezsilni.
  • wdzięczności i doceniania tego, że żyję w bezpiecznym kraju, w którym miałam dostęp do edukacji, mogłam chodzić do szkoły i czułam się bezpieczna. Doceniania tego, że mogę spędzić wakacje w Polsce i że raczej nie zostanę tu postrzelona jak w Brazylii, albo zbombardowana jak w Izraelu. 

Ponieważ mamy wciąż tyle niewiadomych i żadnych odpowiedzi, niepokoi mnie trochę ta cała sytuacja. Nie daję się jednak zwariować, i zachowując zdrowy rozsadek, planuję powoli moje tegoroczne mikrowakacje, by spełniać kolejne marzenia podróżnicze. Myślę też (a raczej: mam nadzieję), że za rok przeczytam ten post i ze zdziwieniem stwierdzę, że wszystko wróciło do normy, podróże na stałe wróciły do naszych rocznych planerów, a jedynym problemem jest brak wystarczającej ilości urlopu. Tego też wam życzę!

Czy podzielacie te obawy? A może macie zupełnie inne zdanie? Dajcie znać! Miłego weekendu <3

Może spodobać Ci się również

Brak Komentarzy

    Zostaw komentarz

    Close