kultura podróże

FAST FASHION – berlińska wystawa uczy odpowiedzialnej mody

Fast Fashion. The Dark Sides of Fashion, exhibition view © Staatliche Museen zu Berlin, Museum Europäischer Kulturen / David von Becker
W berlińskim Muzeum Kultur Europejskch (Museum Europäischer Kulturen) do 31.01.2021 roku można oglądać wystawę Fast Fashion: The Dark Sides of Fashion, zrealizowaną we współpracy z Museum für Kunst und Gewerbe w Hamburgu.

Dyktatura sieciówek

Jedna para dżinsów angażuje połowę świata. Design powstaje w Holandii, bawełna rośnie i jest zbierana w Uzbekistanie, a następnie tkana w Indiach. Materiał farbuje się w Chinach, a w Bangladeszu szyje. Tureckie pracownice wykańczają gotowe spodnie piaskowaniem, a w berlińskim sklepie ktoś kupuje je po to, by po kilkunastu miesiącach trafiły do second handu w Zambii.

Fast fashion doskonale odpowiada naszym potrzebom, na których zbudowano ogromny światowy przemysł. Przemysł, który niesie za sobą potężne konsekwencje nie tylko dla planety, ale też dla nas – jej mieszkańców. Cenę za korzystanie z taniej i szybkiej mody płacą szwaczki z Bangladeszu, lasy tropikalne i dzieci wykonujące niewolniczą pracę w zbyt wielu regionach świata. Twórcy wystawy zastanawiają się, czy to moda wmawia nam, że potrzebujemy więcej, czy kupujemy za dużo, bo po prostu mamy taką możliwość?

Autorzy przyglądają się różnym aspektom szybkiej mody: ekologicznym, ekonomicznym, etycznym i społecznym. Próbują odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że za nowymi, pachnącymi ubraniami stoi niedostatek, obok globalności próbuje istnieć lokalność, oraz jakie mechanizmy stoją za znaną już wszystkim relacją wyzysk pracowniczy – ceny ubrań. Na trwające w świecie dyskusje składa się wiele tematów i wątków, które wystawa przedstawia w porządku wizualnym, oddającym trzy najważniejsze kwestie, jakimi są ludzie, środowisko i zwierzęta.

Ludzie

Cykl fotografii Beyond Fashion autorstwa Susanne Friedel z 2012, przedstawiający młode pracowniczki przemysłu odzieżowego, uświadamia nam, że za tanimi ubraniami z sieciówek kryje się niskopłatna praca realnych ludzi. Zwracając uwagę na warunki pracy i ich drastyczne naruszenia przez nasze ulubione marki, fotografka nie zapomina o minimalnym wynagrodzeniu, które jest przecież podstawowym prawem człowieka. Pracownice azjatyckich fabryk (stanowiących 60 procent światowej produkcji odzieży) zarabiają mniej, niż minimum pozwalające na przeżycie, pracując jednocześnie ponad 80 godzin w tygodniu, bez prawa do urlopu, ubezpieczenia zdrowotnego i zaplecza socjalnego.
4 miliony ludzi pracuje w fabrykach odzieżowych w Bangladeszu. Na tę ogromną grupę zwracają  uwagę fotografie aktywistki Taslimy Akhter, przedstawiające pracownice fabryk odzieżowych. Po zawaleniu się fabryki w Bangladeszu w 2013 roku oczy świata zwróciły się ku pracowniczkom przemysłu odzieżowego na całym świecie. Jednak toksyczne chemiczne środki, brak światła i głodowa pensja w wysokości dwudziestu dolarów zarabiana od świtu do nocy bez możliwości wyjścia do łazienki wciąż mają się dobrze. Eksploatacja ludzi w sposób, w jaki eksploatuje się zasoby naturalne, zdaje się być w porządku dla większości z nas tak długo, dopóty dzieje się to daleko i nas nie dotyczy.

Zwierzęta

O tym, jakiemu cierpieniu poddawane są króliki, krowy, lisy, norki, czy owce nie trzeba chyba nikomu przypominać. Noszenie futer od lat w większości środowisk jest passé, wciąż jednak ich produkcja ma się dobrze. Obdzieranie żywych zwierząt ze skóry i futer, powodując ogromny ból, niehumanitarne przetrzymywanie i sprowadzanie żywych istot do roli chodzących futer. Wystawa przypomina o słynnym śledztwie PETY, które w 2013 roku ujawniło przerażające praktyki i okrucieństwo wobec królików angora.

Środowisko

O wpływie masowej produkcji odzieży w azjatyckich fabrykach na światowy ekosystem  z pewnością powstało już kilkadziesiąt doktoratów (a jeśli nie, to powinno). Twórcy wystawy zwracają uwagę na chemikalia, pestycydy i idące za nimi zatrucia rzek (jak słynna filipińska Tullahan River zmieniająca kolor w zależności od tego, jakiego koloru barwników używa się danego dnia w pobliskiej fabryce), ale także na zużycie zasobów naturalnych i w konsekwencji zmniejszenie bioróżnorodności. Z wielu wykresów dowiadujemy się, jak wygląda produkcja bawełny na świecie i że (według International Labour Organization) każdego roku z powodu zatrucia pestycydami umiera 2-5 milionów ludzi.

Nie wierzcie metkom

Ze względu na brak doprecyzowanego prawa europejskiego i zagranicznego, kraj na metce znany jako Made in… nie zawsze opowiada faktycznemu miejscu pochodzenia. Ubranie powstaje zazwyczaj w kilku krajach, z których to ten ostatni pojawi się na metce. Często to miejsce, w którym przyszywa się guziki, farbuje uszyte już części odzieży lub dosztukowuje małe elementy. Tymczasem samo ubranie mogło powstać w kraju oddalonym tysiące kilometrów od tego, który widnieje na naszej metce.

Tim Mitchell, Clothing Recycled, 2005 © Tim Mitchell and Lucy Norris
Cast-off woolen clothing is sorted again in large warehouses in Panipat, now into basic colour groups, where it’s new value lies.

Bangladesz w Polsce

Od jakiegoś czasu mówi się też o tragicznej sytuacji polskich szwaczek, szyjących dla rodzimych biznesów. Okazuje się, że metka Made in Poland wcale nie gwarantuje lepszych warunków zatrudnienia, a szycie dla polskich firm to często mobbing, głodowa pensja i zerowe prawa. Okazuje się, że Bangladesz wcale nie jest tak daleko.

Więcej na ten temat przeczytacie tu i tu

Małe kroki

Ta wystawa i zdjęcia uświadomiły mi jedną rzecz – wcale nie stan fabryk w Bangladeszu, ani wpływ produkcji bawełny na ekosystem. Uzmysłowiła mi, ze ja też biorę udział w tym festiwalu szalonej konsumpcji, za który ostatecznie zapłacimy wszyscy. Wyprzedaże, piękne celebrytki reklamujące cuda na Instagramie vs. szwaczki w Bangladeszu – prawdziwe ofiary mody.

To mój pierwszy krok do zmiany i powolnej nauki odpowiedzialności za swoje decyzje konsumenckie, do czego też was zachęcam.

Fast Fashion. The Dark Sides of Fashion, exhibition view © Staatliche Museen zu Berlin, Museum Europäischer Kulturen / David von Becker

Co możemy zrobić?

Czy wobec tych wszystkich okropnopści powinniśmy wszyscy mieszkać w chacie z drewna, palić świece i chodzić w workach po ziemniakach? Czy mamy wykreślić całkowicie sieciówki ze swojej listy zakupów? Nie jestem zwolenniczką takich radykalnych rozwiązań. Myślę, że małe kroki podjęte przez masy ludzi mogą zrobić  o wiele więcej dobrego, a zrównoważone podejście, zdrowy rozsądek i umiar pomoże nam znaleźć zdrowy balans i nie zwariować.

Jak od czasu do czasu kupić sobie nowy ciuch, nie wydając majątku i nie wpadając w emocjonalny dołek i poczucie winy?

– małymi kroczkami stawać się świadomym konsumentem – czytać o markach i szukać informacji, skąd pochodzą nasze ubrania; ale też robić potężny research: kto je szyje, gdzie, za ile, dla kogo itd. 
– wspierać lokalne małe firmy
– edukować się – wiedza daje nam ogromne możliwości wyboru
– celebrować przemyślane zakupy jak drogą kolację
– pamiętać, że t-shirt za 2 euro to modowy big mac, który w nadmiarze szkodzi

Iskierką nadziei jest ruch slow fashion. Bunt wobec śmieciowej mody zrodził optymistyczną alternatywę, która wykorzystuje materiały z odzysku, nadaje drugie życie starym kanapom i nie uznaje stosowania skór zwierzęcych. Mali, lokalni producenci odzieży i dodatków wyczarowują ubrania z recyklingowego poliestru, włókien z eukaliptusa, alg czy pinatexu: wegańskiego substytutu skóry, powstałego z… ananasa! Lokalna produkcja ubrań redukuje też ślad węglowy i wspiera małe przedsiębiorstwa. Zamienia przypadkowość i nietrwałość na historie ludzi, którym nie jest wszystko jedno.

Fast Fashion. The Dark Sides of Fashion, exhibition view © Staatliche Museen zu Berlin, Museum Europäischer Kulturen / David von Becker
Fast Fashion. The Dark Sides of Fashion, exhibition view © Staatliche Museen zu Berlin, Museum Europäischer Kulturen / David von Becker

Co poczytać, jeśli zainteresował was ten temat:

Może spodobać Ci się również

2 komentarze

  • Reply
    Namysłowska 3
    23 kwietnia 2020 at 19 h 41 min

    I ja o tej wystawie nie wiedziałam!?!??!?! Gdy tylko otworzą muzea, zaraz tam idę. Dziękuję!

    • Reply
      Justyna
      25 kwietnia 2020 at 11 h 22 min

      zdecydowanie! 😉 jest do sierpnia, ale pewnie przedłużą, bo teraz jest zamknięte 🙁

Zostaw komentarz

Close