podróże

5 pięknych powodów, by odwiedzić Kolumbię

kolumbia park tayrona

Kolumbia – co zobaczyć? Dlaczego?

Kolumbia to prawdziwa bohaterka ostatnich lat. Nie tylko podniosła się z klęczek strachu i przemocy, które od lat 80 i 90 paraliżowały miasta i wsie, ale z jednego z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie przeradza się powoli w perłę turystyki. Dzięki tej niezwykłej transformacji chcą ją odwiedzić nie tylko ci zachęceni historiami znanych bossów narkotykowych, ale też przyrodą, niezwykłą i pełną intensywnych kolorów kulturą i kuchnią, czy przepyszną kawą. Kraj się rozwija, stawiając na lokalność, a także na mądrą, odpowiedzialną turystykę i rozwój małych społeczności. Najlepszym przykładem tej transformacji jest Medellin, o którym pisałam tutaj.

Jeśli zastanawiacie się, czy odwiedzić Kolumbię, to zadajecie sobie niewłaściwe pytanie. Powinniście pytać nie „czy?”, a „kiedy?”. Odpowiedź brzmi: jak najszybciej!


Najlepsze powody, by odwiedzić Kolumbię:

1. Park Tayrona

Najpiękniejsze miejsce w kategorii „natura”, jakie widziałam w życiu! Nie, żeby było ich aż tyle, ale czy to nie brzmi zachęcająco? Przepiękne, czyste, naturalne plaże (niemal wszystkie znajdują się na terenie parku narodowego), lazurowa woda, dzika natura i możliwość przenocowania na terenie parku na polu namiotowym. Bajka!

Uwaga: w okresie od 28 stycznia do 28 lutego park jest zamknięty z powodu świąt obchodzonych w tym czasie przez tubylczą społeczność Indian z plemienia Kogui, którzy mieszkają na jego terenie.

Ważne: zrób rezerwację biletów wcześniej, ponieważ dziennie do parku może wejść 6900 osób

Cena: stan na 27.01.2019 (oczywiście, że zorientowaliśmy się dwa dni przed zamknięciem, że trzeba jechać, bo zamykają, czy jeszcze kogoś to dziwi?) to 198 000 peso kolumbijskich (ok. 230 zł). Polecam sprawdzić ceny pola namiotowego w parku, bo jeden dzień to zdecydowanie za mało na trekking, kąpiel w morzu, spacery i zachód słońca.

Jak dojechać: z Santa Marty podróż zajmuje ok. 5 kolumbijskich godzin. To znaczy, że może być 2, ale tez 6, czy 7. Bilet z Mercado Central (dworzec jest przyklejony do ściany targu) kosztuje ok. 7 000 peso (do wejścia Zaino – ostatniego wejścia jadąc busem z Santa Marty wdłuż parku).

Uwaga #2: W drodze powrotnej z parku do Santa Marty autobus mijał ogromne plantacje bananów. Dosiadali się do nas pracownicy po skończonej zmianie. Jeden z nich usiadł obok i szybko się okazało, że razem z nim na spodniach podróżował OGROMNY pająk. Możecie sobie wyobrazić dalszą część tej emocjonującej podróży w ciemnym autobusie.

2. Kartagena

Kolonialna zabudowa, kwiaty i karaibski klimat sprawiają, że czujesz się jak w filmie. A o tym, że jest to dobry film, świadczą zapachy dobiegające z otwartych okien parterowych domów i głośne, radosne dźwięki niosące się z każdej strony. Podwórka, wąskie ulice i niewielkie place trzęsą się od tego wesołego hałasu, jakaś czarnoskóra dziewczyna sprzedaje kolorowe sukienki, obok niej mężczyzna wykonuje taniec Mickaela Jacksona, a kilka metrów dalej starsze kobiety lawirują między ludźmi szybkim, acz dostojnym krokiem, z wielkimi koszami wypełnionymi owocami na głowach. Wszystko w rytmie muzyki, krzyków i nawoływania. Tak wyobrażałam sobie Kolumbię.

Spędź choć jeden wieczór w dzielnicy Getsemani. Na sporym placu ludzie zbierają się wieczorami, żeby poplotkować, potańczyć i pobyć razem. Nie ma tam kawiarni, tylko ławki, fontanna i duszny od rozmów wieczór.

PRO TIP: jeśli dysponujesz czasem, wybierz się na Islas del Rosario. Powiedziała nam o tym poznana w Medellin kolumbijsko-amerykańska śliczna stewardessa. Po obejrzeniu 4 milionów zdjęć w jej telefonie postanowiliśmy, że nie możemy tam NIE jechać. Mieliśmy ogarnąć wyjazd na jedną z wysp już na miejscu, w Kartagenie: po prostu przejść się rankiem do portu, z którego wypływają łódki na wyspy i wytargować najlepszą cenę tam i z powrotem. Po drodze zaczepiła nas jakaś stara kobieta i zanim zdążyliśmy zaprotestować, że nie, że my sami, już siedzieliśmy w busie między pijanymi emerytowanymi Amerykankami i jechaliśmy na najpiękniejszą plażę, chicos, najlepsza wyspa! Tanio, okazja, limitowane miejsca, Playa Blanca! Isla Baru!

Po trzech godzinach w autobusie zaczęliśmy kwestionować swoją znajomość geografii. Czy na wyspę jedzie prom? Dlaczego nie widać wody? Po kolejnych dwóch kierowca wysadził nas na plaży w Dźwirzynie w środku sezonu. Kiedy przepchaliśmy się przez kilometr straganów, turystów i autokarów, potykając się przy okazji o własne łzy, błędne oczekiwania i wydane pieniądze, znaleźliśmy się w małym słonecznym piekiełku. Nie tylko nie było gdzie rozłożyć ręcznika, bo linia wody służyła jednocześnie za pasaż handlowy, ale nawet nie można było usiąść, bo sprzedawców było więcej niż zbłąkanych, zrobionych w balona turystów. Jaki z tego morał? Róbcie research.

P.S. Jeśli wybierasz się do Kartageny i chcesz wcześniej poczuć klimat miasta, zobacz serial Netflixa Siempre Bruja. Akcja serialu o nastoletniej czarownicy rozgrywa się w siedemnastowiecznej i współczesnej Kartagenie.

3. Guatape

2 powody, by będąc w Medellin odwiedzić Guatape:

  • Miasteczko: śliczne kolonialne domki to eksplozja kolorowej radości
  • Piedra del Peñol – ogromna skała, z której rozciąga się widok na kolumbijskie wioski, jeziora i pola

Do Guatape z Medellin można łatwo dostać się autobusem. W miasteczku wystarczy ci jeden dzień. To chyba najbardziej instagramowe miejsce w całym kraju, ale mimo wszystko ma dużo uroku i warto je odwiedzić. Nazywane najbardziej kolorowym miasteczkiem Kolumbii. Z terminala Norte autobus kosztuje ok. 14 000 pesos (ok. 20 zł). W weekendy warto wybrać autobus wczesnym rankiem, bo zwykle jest dużo ludzi, nie tylko turystów, ale też mieszkańców okolicznych miast z dziećmi. Podróż autobusem tam to około 2 godziny, a z powrotem, gdy zwykle są korki, może zająć nawet 4-5 godzin.

Ważne: polecam jedzenie (jak w całej Kolumbii) na ulicach. Empanady od kolumbijskiej babci były najlepsze na świecie, tłuste, gorące i pachnące ciasto wypełnione serem to koszt około…. 2 zł!
Ważne #2: odwiedź Plazoleta de Los Zócalos na małą sesję zdjęciową.

Informacje praktyczne:
do Piedra del Peñol z Guatape możesz dojechać taksówką lub tuk tukiem za około 10 zł. Wstęp kosztuje ok. 20 zł (18 000 pesos kolumbijskich). Do pokonania jest 740 schodów. Po zejściu, tuż obok skały, jest przystanek autobusowy, z którego złapiesz autobus do Medellin. To rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą już wracać do centrum miasteczka. Pamiętaj, by mieć gotówkę, jeśli chcesz kupić bilet w autobusie.

4. Santa Marta

To dość spore miasto (500 tys. mieszkańców) i baza wypadowa do parku naturalnego Tayrona. Chociaż niemal cały rok otulone ciepłym słońcem, ulice Santa Marty to dosyć smutny widok. Młodzi Wenezuelczycy na ulicach miasta to ludzie w naszym wieku, którzy powinni pracować i uczyć się, zakochiwać, bawić i podróżować. Tymczasem mają totalnie przesrane, bo milionowa inflacja, interwencje wojska i skrajna bieda nie pozwalają im normalnie żyć w ich kraju. Zmuszeni do ucieczki, szukają ratunku w pobliskiej Kolumbii, a najczęściej w Santa Marcie. Czy wiesz, że przeciętny obywatel Wenezueli schudł w przeciągu ostatniego roku średnio 8 kg? Uciekinierzy sprzedają na ulicach lizaki i biżuterię, ale największe wrażenie robią torebki wykonane z wenezuelskich banknotów. Smutny obrazek ilustrujący sytuację w Wenezueli.
Santa Marta nie jest turystycznym must-see, ale z powodu strategicznego położenia jest dobrą bazą wypadową do parku Tayrona i innych okolicznych miast i miasteczek, zaginionego miasta Ciudad Perdida, czy plaż Rodadero.

5. Comuna 13

Dzielnica Medellin symbolizująca przemiany społeczno-polityczne zachodzące w całym kraju od kilkunastu lat. Pisałam o niej tutaj i kiedy ktoś mnie pyta, które miasto najbardziej podobało mi się w Ameryce Południowej, to zwykle waham się między Rio de Janeiro a Medellin! Młode, energiczne, pełne kontrastów i głośne, z tak niepowtarzalnym latino klimatem, a jednak rozwijające się i oferujące, oprócz kawałka trudnej historii, szereg kulturalnych uciech.

Comunę 13 trzeba zobaczyć, żeby choć trochę zrozumieć historię i politykę Kolumbii i wiedzieć, dlaczego dzisiaj jest, jaka jest.

comuna13

Jak przygotować się do podróży po Kolumbii?

  • Musisz uzbroić się w cierpliwość. Jeśli autobus ma jechać 3 godziny, przygotuj się na 4 lub 5. Nie pytaj, nie zastanawiaj się, zaakceptuj to. Po prostu tak już jest i jeśli zaakceptujesz sytuację, to ma ona swój urok. Nie byłam jeszcze w Azji, ale wyobrażam sobie, że jest podobnie!

  • Rozmawiaj z mieszkańcami. Jeśli nie jesteś pewien/pewna, czy wynająć pokój w jakiejś dzielnicy, popytaj, poczytaj na forach, grupach na facebooku itd.

  • Uważaj na siebie. Nie chodzi o rezygnowanie z wyjścia na miasto wieczorem, ale jak wszędzie: bycie ostrożnym. Na pewno jest bezpieczniej, niż w Brazylii, ale nie jest to też urlop na działce, więc zdecydowanie odradzałabym noszenie drogiej biżuterii i tak zwane kuszenie losu. W całej Kolumbii (a zwłaszcza w dużych miastach, jak Bogota czy Santa Marta) nie chodziłabym też do dzielnic, które mają złą sławę. Jeśli z jakiegoś powodu miejscowi odradzają ci pójdzie gdzieś, to zaufaj im. Byłam świadkiem sytuacji, gdzie dzieciaki w Santa Marcie wyrywały turystom torebki, więc trzeba pamiętać o tym, że jest to biedny kraj i nie wypada afiszować się z drogimi gadżetami.


Moje marzenia na kolejny pobyt w Kolumbii to Cocora Valley i warsztaty palenia kawy u lokalnych wytwórców. Głęboko wierzę, że podejmowanie takich małych, niepozornych kroczków, by wspierać miejscowych przedsiębiorców budują nie tylko nasze niezwykłe doświadczenia i nowe relacje, ale przede wszystkim wspomagają konkretnych, prawdziwych ludzi i pozwalają im budować od nowa na gruzach dawnych niedostatków.

Może spodobać Ci się również

Brak Komentarzy

    Zostaw komentarz

    Close