podróże

13 przepięknych miejsc, dla których warto odwiedzić Teneryfę

teneryfa

Teneryfa okazała się być czymś dalekim od moich oczekiwań. Była o wiele lepsza! Spodziewałam się kurortów opanowanych przez Brytyjczyków i Niemców wypoczywających na wczasach all inclusive, a co dostałam? Wyspę wiecznej wiosny, lazurową wodę naturalnych basenów, palmy skąpane w złotym słońcu, księżycowe krajobrazy wulkaniczne, przepyszne jedzenie, surfurski klimat i sporo nowych znajomych!

Północ wyspy bardzo różni się od jej południowej części – wulkan stanowi naturalną granicę dwóch skrajnie odmiennych klimatów – na północnych górskich drogach można poczuć się jak na Hawajach, ale też jak w polskim pachnącym lesie, jest tu chłodniej i częściej zaskoczy was deszcz, ale bujna roślinność i małe miasteczka rekompensują pogodowe humory. Z kolei południe, ze swoimi surfurskimi klimatami, jest popularniejsze turystycznie, bo jest tu zawsze ciepło i słonecznie. Są tu piaszczyste i kamieniste plaże, powolna atmosfera małych miasteczek i raczej pustynne krajobrazy. Gdzieś pomiędzy kaktusami, palmami i bananowcami udało mi się odnaleźć ten niepowtarzalny klimat południa wyspy, na przekór wszystkim, którzy ostrzegali mnie przed jej turystycznym, nieciekawym obliczem.

Chciałabym pokazać wam kilka niezwykłych miejsc na wyspie, które odwiedziłam.


13 NAJPIĘKNIEJSZYCH MIEJSC NA TENERYFIE:

1. Rambla del Castro 

Miejsce, które przeniosło mnie na hawajską plażę. Wzburzone wody oceanu spryskują niewidzialną mgiełką malownicze nadmorskie ścieżki, które są bez wątpienia najpiękniejszym miejscem na całej Teneryfie. 

Ze swoimi bajecznymi gajami palmowymi, bujną tropikalną roślinnością, niewielką ukrytą plażą z wodospadem, opuszczonym domem na wzgórzu (ruiny starej przepompowni parowej Elevador de Aguas de Gordejuela czyli Casa Hamilton) i autentyczną kanaryjską zabudową to miejsce, które powinno być w każdym przewodniku na pierwszej stronie albo na okładce. 

Z jednej strony mamy dumną dzikość szalonej przyrody; szybkie spojrzenie w przepaść i widzimy ogromne zbocza porośnięte kaktusami i bananowcami; z drugiej spokojną i starą kanaryjską zabudowę: małe letniskowe wille wyłaniają się zza palm i smoczych drzew.

Na atrakcyjne widoki wzdłuż wybrzeża składają się też niskie chmury, malownicze nadmorskie ścieżki i ukryta w dole kamienista plaża. Można wybrać trasę spacerową lub taką na dłuższy trekking – w sieci bez problemu znajdziecie wiele opcji. Najpopularniejsza trasa biegnie z plaży Los Roques aż do Hacienda de Castro.

2. Playa Diego Hernandez  

Dzieciaki uczą się surfingu, z boku na skale wesoła grupa na oko trzydziestolatków pali ognisko, a obok jakaś para gra w badmintona. Podbiega do nas młoda, zupełnie naga dziewczyna, i oferuje piwo – to jedyna opcja na zakup czegokolwiek na tej dzikiej plaży. Jeśli lubicie luźne klimaty, plaże dla nudystów i naturę – zapiszcie sobie to miejsce. Dotrzeć na tę dziką plażę można wyłącznie pieszo, a trasa wymaga ok. 20-30 minut trekkingu po skałach wzdłuż klifów i wybrzeża. Nie napiszę tu dokładnie instrukcji, jak się tam dostać, bo jestem pewna, że kto będzie chciał to znajdzie drogę. To maleńka plaża, na której nigdy nie spotkałam żadnego turysty ze względu na trudne zejście i brak infrastruktury. Trekking można zacząć z Calle Diego Hernandez. Widoki na trasie są niesamowite, ludzie na plaży sympatyczni, a piasek delikatny. Pamiętajcie, by zabrać ze sobą napoje, a z powrotem wszystkie śmieci. Plaża jest dzika i nie ma toalet, sklepów ani koszy na śmieci. Uważajcie też na fale, które potrafią tu być naprawdę spore i silne, a nie ma tutaj ratowników.

3. Playa Amarilla  

Kolejna plaża, na którą raczej nie trafiają turyści. Na wielopiętrowych półkach skalnych leżą młodsi i starsi, a do zimnej wody prowadzi drabinka lub kamienie (uwaga na jeżowce!). Warto mieć przy sobie okularki do pływania, bo jest tu trochę życia podwodnego do zaobserwowania. Na plaży jest mały barek, w którym można kupić napoje i przekąski, nie ma jednak toalety. 

4. Masca 

Chyba najbardziej popularne miejsce na wyspie. Wąwóz przed pandemią każdego dnia oblegały dziesiątki turystycznych autokarów (6 mln turystów rocznie!) W pandemii przyroda może trochę odetchnąć, a atmosfera jest bardziej lokalna. Wciąż jednak należy uważać na portfele i nie zostawiać ich samotnych w samochodach – tego nie zmieniła i chyba nie zmieni żadna pandemia. 

Wioska Masca w masywie Teno jest otoczona wąwozem z jednej i klifami Los Gigantes z drugiej strony. To najbardziej instagramowy i fotogeniczny punkt na wyspie. Warto zatrzymać się w kawiarni La Fuente z widokiem na wąwóz, kaktusy i małe klimatyczne domki. Do 2018 roku ze skalistego wąwozu można było zrobić trekking do plaży, z której wracało się łódką do portu w Los Gigantes. Przez ostatnie 3 lata trasa pozostawała zamknięta ze względu na wypadki, do których dochodziło przy nieodpowiednim ubiorze i złej pogodzie. w 2018 turyści mimo ostrzeżeń pogodowych weszli na szlak i spędzili noc w jaskini. Po tym wąwóz zamknięto dla turystów do czasu ogarnięcia i zabezpieczenia trasy. Od 27 marca 2021 wąwóz jest ponownie otwarty, ale już bez opcji powrotu łódką. Przed wyjściem trzeba zarejestrować się online TUTAJ. Dostaje się kask, sprawdzają, czy ma się odpowiednie buty, wodę itd. Przejście do plaży i z powrotem zajmuje ok. 5 godzin.

5. Buenavista del Norte 

Jeden z lepszych dni, jakie spędziłam na wyspie! Wypożyczcie rowery (Fun Bike Adventures) za 15 euro na 2-3 godziny i ruszajcie w trasę malowniczym wybrzeżem! Droga wznosi się i opada z jednej strony otulona ogromnymi skałami, z drugiej rozciąga się widok na ocean, aż do latarni morskiej Punta de Teno (ta bajkowa latarnia na skalistym cyplu to najbardziej wysunięty na zachód punkt wyspy). Obok lararni na skałach można odpocząć i wskoczyć do zimnego oceanu. Trasa to ok. 7-8 km i można przejść ją pieszo, przejechać autobusem lub na rowerze. Polecam wam rowery – są elektryczne, więc mimo że podjazdy są czasem dosyć strome, raczej każdy da sobie radę. Jazda przez tunele, wzdłuż skał i urwisk jest naprawdę niezwykłym przeżyciem! Infrastruktura, tak jak zresztą na całej wyspie, jest bardzo dobra, a droga bezpieczna.

6. Naturalne baseny 

Najlepsza darmowa atrakcja Teneryfy to piscinas naturales, czyli skaliste naturalne baseny, które w oceanicznych skałach wyrzeźbiły wiatr i woda i które dają schronienie przed silnymi prądami i falami oceanicznych wód. To cel wycieczek nie tylko dla turystów, ale też dla miejscowej młodzieży, rodzin i tak naprawdę chyba wszystkich mieszańców wyspy.

Oto kilka najładniejszych naturalnych basenów:
Charco de la Laja
La Jaca (naturalne jacuzzi i śliczne klimatyczne miasteczko)
Charco de Isla Cangrejo
Charco del Diablo
Los Abrigos
El Caleton
Charco de Montaña Amarilla

La Jaca:

Charco del Laja:

El Caletón w Garachico:

Isla Cangrejo:

7. Anaga 

Cały teren parku krajobrazowego Anaga jest niezwykły i warto wybrać się tam samochodem. Droga na północ przez park to serpentyny wijące się po stromych zboczach. Mijamy palmy, aloes i kaktusy, ale po chwili ich miejsce zajmują paprotki i gęsty las. Co kilka kilometrów spada tu temperatura: po 30 minutach drogi na północ temperatura spada i słoneczne 27 zamienia się w mroźne 13.5 stopnia, a my szczelniej owijamy się kurtkami. Jeszcze chwilę temu wygrzewaliśmy twarze w słońcu, a teraz zimna mgła skrapla nam się na rozgrzanych skórach. Mijamy comidas caseras, czyli małe rodzinne jadłodajnie ukryte w wysokich górach i wyłaniające się z mgły co jakiś czas przy drodze.

Na zachód słońca odwiedźcie plażę Benijo, a na rybę z widokiem pobliską knajpę el Fronton. W okolicy warto też zajrzeć do miasteczka Taganana i knajpki Casa Africa na obiad.

8. Medano 

Miasteczko, w którym od razu czuć surfurski i autentyczny klimat. Pomiędzy starymi parterowymi domkami co chwilę mijają nas grupki z deskami pod pachą, a szeroka plaża została nieoficjalnie zaanektowana przez miłośników windsurfingu, kitesurfingu i wszystkich możliwych sportów wodnych. Przy plaży są kolorowe knajpki, w których surferzy chronią się od wiatru i miałam wrażenie, że tu właśnie można poczuć lokalny klimat autentycznej, nieturystycznej Teneryfy.

9. Teide 

Król Teneryfy obserwujący wyspę z każdego miejsca – ośnieżony stożek wulkanu góruje nad Teneryfą i gdziekolwiek nie pojedziecie, on zawsze będzie majaczył w tle. Nic dziwnego – to najwyższa góra (a właściwie szczyt wulkaniczny) w Hiszpanii. Dawniej święta góra Guanczów, a dzisiaj dobre miejsce do trekkingu. Można wejść na szczyt, wjechać kolejką (teléferico) albo podjechać do restauracji pod wulkan (Parador de Las Cañadas del Teide) i delektować sić widokiem pijąc kawę z likierem bananowym i mleczkiem skondensowanym (barraquito).

10. Playa de las Teresitas 

Playa de las Teresitas to jedna z najładniejszych piaszczystych plaż na wyspie. Warto wybrać się tu na cały dzień leżakowania, plażowania i kąpieli. Jest świetna dla rodzin z dziećmi, są toalety, bary, przebieralnie i ratownicy. Na drodze z Teresitas do Igueste de San Andres jest mirador, czyli punkt widokowy na plażę z góry.

11. Igueste de San Andres 

Igueste de San Andres to przytulne i kolorowe miasteczko, w okolicy którego znajdziecie całe mnóstwo punktów widokowych na pobliskie klify, zabudowania na wzgórzach i plaże (zwłaszcza na drodze TF121 z Teresitas do Igueste de San Andres i drodze TF12 z San Andres do Benijo). Była w tych uliczkach i staruszkach zatopionych w rozmowie pod kościołem jakaś intymność, którą głupio nam było zakłócać, więc spędziliśmy tam tylko chwilę.

12. Garachico 

Droga z południa do El Tanque, a stamtąd do Garachico, wiodła przez serpentyny z przepięknymi widokami na północne wybrzeże. W dole małe umocowane na klifach domki z bliska układały się w kolorowe wioski, a w centrum każdej z nich była wieża kościelna. Przy drodze w jednym miejscu, którego teraz nie potrafię już zlokalizować na mapie, jest też mały i bardo kolorowy cmentarz pełen wstążek, kolorowych kwiatów i ozdób, położony na odludnym klifie. Ogrzany promieniami słońca wydaje się jeszcze bardziej kolorowy, do tego stopnia, że zaczął sprawiać wrażenie wesołego i obie zgodnie stwierdziłyśmy, że jeśli już jakiś cmentarz miałby wchodzić w grę, to wybieramy ten. Po drodze mijałyśmy też małe rodzinne jadłodajnie i kolorowe finki, a dopełnieniem pocztówki były plantacje bananów ciągnące się na stromych i szerokich zboczach wzdłuż oceanu. W Garachico nie ma dużych hoteli, zatłoczonych plaż, modnych barów ani sklepów. Jest za to przepiękna architektura, klimatyczne rodzinne restauracje i fasady starych pałaców, które widziały bardzo wiele i nie załamują się zbyt łatwo pod naciskiem światowych standardów masowej turystyki.

13. Puerto de la Cruz 

Puerto de la Cruz roztacza zupełnie inny klimat niż miasteczka na południu: i nie mówię tylko o pogodzie. Nie ma tu zbyt wielu turystów (przynajmniej teraz), jest za to dużo sztuki ulicznej, nastolatków przesiadujących na skwerach, sklepów i straganów. Są szkoły, bloki, centra handlowe i te wszystkie miejsca, które zwykle w turystycznych miejscowościach są poukrywane i dyskretnie spychane gdzieś poza centrum. Najbardziej polecam odwiedzić niepozorny bar z najlepszymi tapasami, jakie jadłam w życiu: Bar el Camino! 

Niedaleko znajdują się jeszcze dwa miejsca warte uwagi: urocze miasteczko Orotava oraz restauracja i winnica Bodegón Las Vistas z przepysznym jedzeniem i widokiem. Koniecznie zajrzyjcie tam będąc w pobliżu.

+ PLAYA DE LAS AMERICAS I LOS CRISTIANOS

Mały bonus ode mnie. Jestem szczerze i pozytywnie zaskoczona tymi miasteczkami. Na blogach czytałam, że to komercyjne, brzydkie i pełne pijanych turystów miejscowości. Tymczasem zamiast Mielna w sezonie doświadczyłam czegoś zupełnie innego! Vibe surferski, młodzi ludzie, którzy zamieszkali tu podczas pandemii (w większości digital nomadzi) i którzy tworzą tu fajne zgrane i zdolne ekipy. Jest tu całe mnóstwo możliwości i aktywności – surfing, paralotnie, gokarty, minigolf, trekkingi, kajaki i obserwacje delfinów. Jest świetne jedzenie (nie wszędzie oczywiście), piękna pogoda przez cały rok (chyba że traficie na kalimę jak ja!), różowe wschody słońca i tętniące życiem bary.

Polecam wam odwiedzić restaurację Mayte (mała rodzinna knajpka z przepysznym jedzeniem), bar Metropolis przy plaży na lunch lub drinka, bar Ola – trochę spelunkowy klimat dla miłośników Brazylii i OA beach club dla lubiących bardziej eleganckie klimaty i łóżka z baldachimem na plaży. Najlepsze sałatki i tapas dostaniecie w Pipo Tapas Bar na granicy Americas i Costa Adeje. W Los Cristianos najlepszą rybę zjecie w rodzinnej knajpce Pescaito. Dobre burgery w Burger cafe w Las Americas, a makaron w restauracji La Trattoria. W Los Cristianos przy Avenida de Suecia znajdziecie też mały sklepik z lokalnymi produktami, takimi jak wino bananowe Plate czy sosy mojo.

Wybieracie się w tym roku na Teneryfę? Podzielcie się tym wpisem ze znajomymi, a po więcej treści obserwujcie mnie na Instagramie! <3

Może spodobać Ci się również

Brak Komentarzy

    Zostaw komentarz

    Close